Recenzja płyty: Włodek Pawlik Trio, „America”

Pawlik po Grammy
Płyta pełna dynamizmu i dobrej energii.
materiały prasowe

Co po Grammy, otrzymanej przez Włodka Pawlika już ponad rok temu? Oczywiście Ameryka. Ale wbrew pozorom tytułowy utwór najnowszej płyty jego tria jest najstarszy: pianista napisał go w samolocie w 1988 r., lecąc do Waszyngtonu na półfinały Konkursu im. Theloniousa Monka. Płyta jest zarazem hołdem złożonym ojczyźnie jazzu i pewnym podsumowaniem działalności. Są tu utwory nagrane po raz pierwszy, ale też znane, jak te pochodzące z muzyki do filmów „Rewers” Borysa Lankosza i „Wrony” Doroty Kędzierzawskiej, a także do sztuki Teatru Telewizji „Królowa Chłodu”. Pojawiają się tu również dwie jazzowe interpretacje utworów kompozytorów polskich: ostatniego mazurka Chopina (który w wersji Pawlika rytmem przypomina raczej bossa novę oraz Nokturnu Paderewskiego (bliższego oryginałowi). Jest zabawne, groteskowe „Zezowate tango”, którego tytuł odnosi się do pamiętnego filmu Andrzeja Munka „Zezowate szczęście”. Płyta pełna dynamizmu i dobrej energii, zwłaszcza w utworze tytułowym „Speed Limited” czy „Funky-Punky”, choć nie brakuje momentów bardziej lirycznych. Pawlik z kontrabasistą Pawłem Pańtą i perkusistą Cezarym Konradem rozumieją się idealnie. Klasa.

Włodek Pawlik Trio, America, Pawlik Relations

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną