Muzyka

Pawlik po Grammy

Recenzja płyty: Włodek Pawlik Trio, „America”

materiały prasowe
Płyta pełna dynamizmu i dobrej energii.

Co po Grammy, otrzymanej przez Włodka Pawlika już ponad rok temu? Oczywiście Ameryka. Ale wbrew pozorom tytułowy utwór najnowszej płyty jego tria jest najstarszy: pianista napisał go w samolocie w 1988 r., lecąc do Waszyngtonu na półfinały Konkursu im. Theloniousa Monka. Płyta jest zarazem hołdem złożonym ojczyźnie jazzu i pewnym podsumowaniem działalności. Są tu utwory nagrane po raz pierwszy, ale też znane, jak te pochodzące z muzyki do filmów „Rewers” Borysa Lankosza i „Wrony” Doroty Kędzierzawskiej, a także do sztuki Teatru Telewizji „Królowa Chłodu”. Pojawiają się tu również dwie jazzowe interpretacje utworów kompozytorów polskich: ostatniego mazurka Chopina (który w wersji Pawlika rytmem przypomina raczej bossa novę oraz Nokturnu Paderewskiego (bliższego oryginałowi). Jest zabawne, groteskowe „Zezowate tango”, którego tytuł odnosi się do pamiętnego filmu Andrzeja Munka „Zezowate szczęście”. Płyta pełna dynamizmu i dobrej energii, zwłaszcza w utworze tytułowym „Speed Limited” czy „Funky-Punky”, choć nie brakuje momentów bardziej lirycznych. Pawlik z kontrabasistą Pawłem Pańtą i perkusistą Cezarym Konradem rozumieją się idealnie. Klasa.

Włodek Pawlik Trio, America, Pawlik Relations

Polityka 24.2015 (3013) z dnia 09.06.2015; Afisz. Premiery; s. 81
Oryginalny tytuł tekstu: "Pawlik po Grammy"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

Zanim padły strzały II. Czarna wołga i tajemnicze fiolki pod kopalnią „Sosnowiec”

Jesienią 1981 r. w tłum górników kopalni „Sosnowiec” poleciały fiolki z duszącą substancją. Sprawców do dzisiaj nie znaleziono. Także motyw pozostaje niejasny, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że celem było wywołanie wrzenia w kraju i sprowokowanie siłowej konfrontacji.

Jan Dziadul
21.09.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną