Muzyka

Domek skandynawski

Recenzja płyty: Oly, „Home”

materiały prasowe
Intymne tonacje, charakterystyczne dla „sypialnianych twórców”.

Polska chciała być drugą Irlandią, ale melomani woleliby zapewne Islandię. Pochodząca z Nałęczowa Aleksandra Komsta na swoim debiutanckim albumie wydanym jako Oly. gości wokalistę islandzkiego zespołu Low Roar, któremu wcześniej towarzyszyła na wspólnej trasie po Polsce. Sama zaś zgodnie ze skandynawską dyrektywą śpiewa po angielsku. Tak jak i inni twórcy związani z warszawską, wyraźnie proeksportową wytwórnią Nextpop: Kari, Fismoll czy Baasch.

Adekwatnie do tytułu „Home” (Dom), Oly. trzyma się intymnych tonacji, charakterystycznych dla „sypialnianych twórców” – swoje ballady lepi na ukulele i kalimbie. W większości z 13 piosenek odpowiedzialny za aranże Robert Amirian otoczył jej delikatny wokal dyskretnymi tłami, a to akustycznymi, a to syntezatorowymi. W górnolotne rewiry bliższe Sigur Rós wkracza tylko sporadycznie („Guardian”), zaś w kilku utworach zupełnie zrezygnowano z perkusji.

Stąd przy pierwszym zetknięciu z płytą można odnieść wrażenie przesadnej ostrożności czy wręcz nudy. Z kolejnymi przesłuchaniami wypiera je jednak uznanie dla songwriterskiego kunsztu Oly., którego skądinąd wielu islandzkim wykonawcom ostatnio trochę brakuje.

Oly., Home, Nextpop

Polityka 30.2015 (3019) z dnia 21.07.2015; Afisz. Premiery; s. 73
Oryginalny tytuł tekstu: "Domek skandynawski"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Dyplomaci jak hostessy – tak działa polskie MSZ

PiS w zasadzie nie prowadzi polityki zagranicznej. Nie potrzebuje więc doświadczonych ambasadorów. Chyba że do roli hostess.

Grzegorz Rzeczkowski
09.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną