Recenzja płyty: Iron Maiden, „The Book of Souls”

Emocje XXL
Zespół jak to już nieraz bywało, balansują na granicy sztuki i pretensjonalności, ale fani dawno już im to wybaczyli.
materiały prasowe

Energia i jakość muzyki, które przynosi album „The Book of Souls”, dowodzą, że 40 lat działalności Iron Maiden nie spowodowało jakiegokolwiek zmęczenia materiału. Wokalista Bruce Dickinson i jego koledzy z zespołu brzmią mocno i pewnie, a to, co proponują na dwóch płytach „Księgi dusz”, można, bez przesady, nazwać ofertą monumentalną. Zespół najwyraźniej lekceważy ograniczenia czasowe stawiane wykonawcom przez komercyjnych nadawców i bez skrupułów nagrywa pieśni trwające nawet ponad 10 minut. Są wśród nich zarówno błyskotliwe metalowe „wymiatania”, jak choćby utwór tytułowy czy „Shadows of the Valley”, ale też podniosłe i majestatyczne produkcje, spośród których zdecydowanie wyróżnia się utwór „Empire of the Clouds”. To maidenowe magnum opus, zamykające całość 18-minutowe (!) metalowe dzieło, poświęcone katastrofie wielkiego brytyjskiego sterowca w 1930 r. Iron Maiden, jak to już nieraz bywało, balansują na granicy sztuki i pretensjonalności, ale fani dawno już im to wybaczyli, a odbiorcy nieoswojeni z estetyką zespołu mogą dać się uwieść emocjom w rozmiarze XXL.

Iron Maiden, The Book of Souls, Warner

Ocena: 4,5/6

 

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną