Muzyka

Jasne i ciemne

Recenzja płyty: Kapela Ze Wsi Warszawa, „Święto Słońca”

materiały prasowe
Przez lata Kapela Ze Wsi Warszawa przyzwyczaiła nas do idei, wedle której różne tradycje muzyczne zawsze znajdą punkt zbieżny.

Najnowszy, siódmy już album Kapeli znów to potwierdza, ale odkrywa nieoczywiste sensy kulturowych różnic i podobieństw. To niezwykłe, jak nasze rodzime muzyczne tematy ludowe niosą frazy ułożone przez przybyłą z iberyjskiej Galicii Mercedes Peón, muzyków z Indii, wirtuoza kemanche z Iranu czy DJ Feel-X-a, wywodzącego się ze środowiska polskiego hip-hopu. Wschód spotyka się z Zachodem, a przeszłość z przyszłością, sarangi z fidelą płocką, a lira korbowa z podkładami wygenerowanymi przez program komputerowy. Podwójny album „Święto Słońca” ma też swoją podbudowę etnologiczną. Chodzi o kult solarny, znany z praktyk religijnych i magicznych bardzo różnych kultur plemiennych i tradycyjnych. Tyle że sens tego kultu oddaje się tu poprzez muzykę: płyta „Słońce” w brzmieniu i nastroju jest „jasna”, a płyta „Księżyc” – „ciemna”. Na pierwszej mamy żywiołowe kompozycje „Leeeć” czy „Kalinowy ober”, a na drugiej choćby takie jak „Bida blues”. Ale zarówno taneczność pierwszej, jak i zaduma drugiej płyty mają podobnie transową pulsację: tym sposobem ciemne wnika w jasne i odwrotnie.

Kapela Ze Wsi Warszawa, Święto Słońca, Karrot Kommando

Polityka 44.2015 (3033) z dnia 27.10.2015; Afisz. Premiery; s. 77
Oryginalny tytuł tekstu: "Jasne i ciemne"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Kobiety na froncie

Rozmowa ze Swiatłaną Aleksijewicz, autorką bestsellera „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”, o żołnierkach Armii Czerwonej

Paweł Sulik
15.06.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną