Muzyka

Kustosze muzeum hard rocka

Recenzja płyty: Kadavar, „Berlin”

materiały prasowe
Dżentelmeni z Kadavara nie tylko nie wynajdują, ale nawet nie modyfikują muzycznego prochu, jednak słucha się ich z przyjemnością i szacunkiem za konsekwencję w kultywowaniu stylistyki złotych lat ciężkiego rocka.

Miłośników ciężkiego rockowego grania zapewne uraduje nowa płyta niemieckiej grupy Kadavar. Zespół pochodzi z Berlina, toteż zupełnie logiczny wydaje się tytuł albumu „Berlin”. Już od pierwszej, wydanej w 2012 r. płyty Kadavar sygnalizuje swoją fascynację takimi ikonami hard rocka lat 70. jak Black Sabbath czy Led Zeppelin. Panowie występują w klasycznym, skromnym, trzyosobowym składzie, ale produkują brzmienie mocarne i miłe uszom fanów takich odmian rocka jak psychodelic czy stoner. Stylowo zarośnięci dżentelmeni z Kadavara nie tylko nie wynajdują, ale nawet nie modyfikują muzycznego prochu, jednak słucha się ich z przyjemnością i szacunkiem za konsekwencję w kultywowaniu stylistyki złotych lat ciężkiego rocka. Spotkanie z Kadavarem to jakby wizyta w muzeum ery presamplowoloopowokomputerowej.

Kadavar, Berlin, Nuclear Blast 2015

Polityka 3.2016 (3042) z dnia 12.01.2016; Afisz. Premiery; s. 75
Oryginalny tytuł tekstu: "Kustosze muzeum hard rocka"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Sławomir Mentzen – strateg Konfederatów

Czy można być liberalno-konserwatywnym nacjonalistą? Jak dotąd to się Konfederacji całkiem nieźle udaje. Choć balansująca pomiędzy władzą i opozycją formacja nadal jest zagadką.

Rafał Kalukin
02.10.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną