Recenzja płyty: Kadavar, „Berlin”

Kustosze muzeum hard rocka
Dżentelmeni z Kadavara nie tylko nie wynajdują, ale nawet nie modyfikują muzycznego prochu, jednak słucha się ich z przyjemnością i szacunkiem za konsekwencję w kultywowaniu stylistyki złotych lat ciężkiego rocka.
materiały prasowe

Miłośników ciężkiego rockowego grania zapewne uraduje nowa płyta niemieckiej grupy Kadavar. Zespół pochodzi z Berlina, toteż zupełnie logiczny wydaje się tytuł albumu „Berlin”. Już od pierwszej, wydanej w 2012 r. płyty Kadavar sygnalizuje swoją fascynację takimi ikonami hard rocka lat 70. jak Black Sabbath czy Led Zeppelin. Panowie występują w klasycznym, skromnym, trzyosobowym składzie, ale produkują brzmienie mocarne i miłe uszom fanów takich odmian rocka jak psychodelic czy stoner. Stylowo zarośnięci dżentelmeni z Kadavara nie tylko nie wynajdują, ale nawet nie modyfikują muzycznego prochu, jednak słucha się ich z przyjemnością i szacunkiem za konsekwencję w kultywowaniu stylistyki złotych lat ciężkiego rocka. Spotkanie z Kadavarem to jakby wizyta w muzeum ery presamplowoloopowokomputerowej.

Kadavar, Berlin, Nuclear Blast 2015

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną