Muzyka

Linie rozwoju

Recenzja płyty: Wacław Zimpel, „Lines”

materiały prasowe
Paradoksalnie, reprezentująca światowy poziom solowa płyta Zimpla stylistycznie kojarzyć się może z albumem To Tu Orchestry, bodaj największego kierowanego przez niego składu.

Jak rozwijała się muzyka powtarzalnych struktur na Wschodzie i Zachodzie? Trudno znaleźć w Polsce kogoś lepszego do zbadania takiego zagadnienia niż Wacław Zimpel. Klasycznie wykształcony i mający doświadczenia współpracy ze wschodnimi instrumentalistami muzyk za punkt wyjścia bierze sobie tym razem skomponowany ponad 500 lat temu renesansowy kanon „Deo gratias” Johannesa Ockeghema. Otacza go na albumie „Lines” własnymi kompozycjami wielogłosowymi, których poszczególne partie nagrywał sam. I to zarówno (dominujące tu) linie klarnetu, swojego podstawowego instrumentu, jak i organów Hammonda czy elektrycznego pianina Rhodesa. W ten sposób, paradoksalnie, reprezentująca światowy poziom solowa płyta Zimpla stylistycznie kojarzyć się może z albumem To Tu Orchestry, bodaj największego kierowanego przez niego składu. Szczególne wrażenie robią dwa utwory odwołujące się do amerykańskiej tradycji minimal music (zwłaszcza do muzyki Terry’ego Rileya) i spinające klamrą całą płytę „Alupa-Pappa” i „Tak, Picture”.

Wacław Zimpel, Lines, Instant Classic

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Destrukcyjne relacje w rodzinie

Poradnik dla skrzywdzonych przez rodziców.

Anna Tylikowska
13.11.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną