Muzyka

Obiecujący schemat

Recenzja płyty: Simo, „Let Love Show the Way”

materiały prasowe
Materiał zaprezentowany na płycie jest na razie obiecującą zaliczką na poczet przyszłych dokonań.

Zmieniają się mody muzyczne, ale sprawdzone schematy wciąż powracają i imponują swoją skutecznością. Takim właśnie klasycznym wzorcem rockowego zespołu jest „power trio”, czyli gitara, bas i bębny. W takim właśnie składzie nagrał swą debiutancką płytę amerykański zespół Simo. Szefem tego przedsięwzięcia jest młody gitarzysta J.D. Simo. Urodzony w Chicago, już od młodych lat nasiąkał bluesem i rockiem, ale swój pierwszy zespół sformował w innym, też bardzo „muzycznym” mieście, Nashville. Album „Let Love Show the Way” to solidny zestaw 12 blues-rockowych kawałków, obficie kraszonych popisowymi gitarowymi solówkami leadera. Z wyjątkiem otwierającej płytę kompozycji „Stranger’s Blues” Elmore’a Jamesa, wszystkie pozostałe tytuły są dziełem członków zespołu. I tu powstaje pewien kłopot. Profesjonalne i mocne brzmienie tria nie jest w stanie ukryć pewnego schematyzmu kolejnych utworów. Materiał zaprezentowany na płycie jest na razie obiecującą zaliczką na poczet przyszłych dokonań.

Simo, Let Love Show the Way, Provogue

Ocena: 3,5/6

Polityka 9.2016 (3048) z dnia 23.02.2016; Afisz. Premiery; s. 71
Oryginalny tytuł tekstu: "Obiecujący schemat"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Wielki Janusz Gajos. Mówi, a ludzie go słuchają

Kluczowe postaci w „Klerze” i „Kamerdynerze”, do tego kilka ról w Teatrze Narodowym i kolejne filmy w przygotowaniu. Od Janusza Gajosa zależy dziś w polskiej kulturze więcej niż kiedykolwiek.

Aneta Kyzioł
25.09.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną