Recenzja płyty: Simo, „Let Love Show the Way”

Obiecujący schemat
Materiał zaprezentowany na płycie jest na razie obiecującą zaliczką na poczet przyszłych dokonań.
materiały prasowe

Zmieniają się mody muzyczne, ale sprawdzone schematy wciąż powracają i imponują swoją skutecznością. Takim właśnie klasycznym wzorcem rockowego zespołu jest „power trio”, czyli gitara, bas i bębny. W takim właśnie składzie nagrał swą debiutancką płytę amerykański zespół Simo. Szefem tego przedsięwzięcia jest młody gitarzysta J.D. Simo. Urodzony w Chicago, już od młodych lat nasiąkał bluesem i rockiem, ale swój pierwszy zespół sformował w innym, też bardzo „muzycznym” mieście, Nashville. Album „Let Love Show the Way” to solidny zestaw 12 blues-rockowych kawałków, obficie kraszonych popisowymi gitarowymi solówkami leadera. Z wyjątkiem otwierającej płytę kompozycji „Stranger’s Blues” Elmore’a Jamesa, wszystkie pozostałe tytuły są dziełem członków zespołu. I tu powstaje pewien kłopot. Profesjonalne i mocne brzmienie tria nie jest w stanie ukryć pewnego schematyzmu kolejnych utworów. Materiał zaprezentowany na płycie jest na razie obiecującą zaliczką na poczet przyszłych dokonań.

Simo, Let Love Show the Way, Provogue

Ocena: 3,5/6

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną