Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Muzyka

Zimny ogień

Recenzja płyty: Zamilska, „Undone”

materiały prasowe
W warstwę perkusyjną wszyta została niemal we wszystkich utworach gęsta rytmika Trzeciego Świata, która naprowadza na źródła gniewu i dokładniejszą tematykę tych dźwiękowych doniesień.

Gdy o mnie myślisz, pomyśl o ogniu” – zaczyna Natalia Zamilska drugi utwór na tej płycie. Polska artystka (rozpoznawana już za granicą) kreuje zimny, mechaniczny, ponury obraz rzeczywistości. Więcej tekstów nie trzeba – „Undone” to wyrażony środkami muzyki elektronicznej gniew, ilustracja do informacji ze świata. Bliskie techno brzmienia też są bardzo wprost: suche i mocne niczym barwy generowane kiedyś na komputerze Amiga. A całość tak sugestywna, że nie potrzebuje słownej narracji – o ciarki na plecach przyprawiają już pojedyncze samplowane okrzyki, np. w mrocznym „Smash”. Niepokojem napełnia okładka z motywem swastyki wszytym w piękną suknię. W podobnie dyskretny sposób w najbardziej charakterystyczną dla Zamilskiej warstwę perkusyjną wszyta została niemal we wszystkich utworach gęsta rytmika Trzeciego Świata, która naprowadza na źródła gniewu i dokładniejszą tematykę tych dźwiękowych doniesień.

Zamilska, Undone, Untuned

Polityka 10.2016 (3049) z dnia 01.03.2016; Afisz. Premiery; s. 73
Oryginalny tytuł tekstu: "Zimny ogień"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Kolejny zjazd Lewicy. Tkwi w pułapce, a przed nią scenariusze złe i jeszcze gorsze

Pokiereszowana w kolejnych wyborach Lewica już wie, że kręci się w kółko i w najlepszym razie czeka ją dalszy dryf. Ale kręcić się będzie nadal, bo ma do wyboru jedynie scenariusze złe i jeszcze gorsze.

Rafał Kalukin
16.04.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną