Recenzja płyty: Zamilska, „Undone”

Zimny ogień
W warstwę perkusyjną wszyta została niemal we wszystkich utworach gęsta rytmika Trzeciego Świata, która naprowadza na źródła gniewu i dokładniejszą tematykę tych dźwiękowych doniesień.
materiały prasowe

Gdy o mnie myślisz, pomyśl o ogniu” – zaczyna Natalia Zamilska drugi utwór na tej płycie. Polska artystka (rozpoznawana już za granicą) kreuje zimny, mechaniczny, ponury obraz rzeczywistości. Więcej tekstów nie trzeba – „Undone” to wyrażony środkami muzyki elektronicznej gniew, ilustracja do informacji ze świata. Bliskie techno brzmienia też są bardzo wprost: suche i mocne niczym barwy generowane kiedyś na komputerze Amiga. A całość tak sugestywna, że nie potrzebuje słownej narracji – o ciarki na plecach przyprawiają już pojedyncze samplowane okrzyki, np. w mrocznym „Smash”. Niepokojem napełnia okładka z motywem swastyki wszytym w piękną suknię. W podobnie dyskretny sposób w najbardziej charakterystyczną dla Zamilskiej warstwę perkusyjną wszyta została niemal we wszystkich utworach gęsta rytmika Trzeciego Świata, która naprowadza na źródła gniewu i dokładniejszą tematykę tych dźwiękowych doniesień.

Zamilska, Undone, Untuned

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną