Muzyka

Żywioł kaszubski

Recenzja płyty: Żywiołak, „Muzyka psychoaktywnego stolema”

materiały prasowe
Rarytas dla fanów folku, ale chyba nie tylko dla nich.

Od ponad dziesięciu lat grają – jak sami to określili – „heavy folk nieestetyczny”. Faktycznie, pokrewieństwa z ciężkim brzmieniem kojarzonym z neofolkiem są oczywiste, a muzyka kapeli Żywiołak, choć grana na akustycznych instrumentach tradycyjnych (m.in. lira korbowa, gęśle, lutnia), potrafi radykalnie zaatakować receptory. Na poprzednim albumie („Globalna wiocha”) wrażenie robiło nie tylko brzmienie, ale i krytyczne teksty na temat współczesnego stanu ducha Polaków. Nowa płyta, równie głośna, wraca jednak do tradycji – tym razem kaszubskiej. Muzyka ludowa z Pomorza jak mało która pasuje do estetyki (antyestetyki?) Żywiołaka. Jest rytmiczna, surowa, potrafi też być mroczna i transowa. W połączeniu z własnymi tekstami, a w przypadku utworu „Strzeble” ze słowami Leśmiana, znakomicie oddaje klimat tajemnicy i metafizycznego horroru. Między utworami kaszubskie legendy o stolemach (pomorskich olbrzymach), spisane przez Oskara Kolberga, czyta zaprzyjaźniony z zespołem 88-letni Stanisław Szroeder z kaszubskiej wsi Kłączno. Rarytas dla fanów folku, ale chyba nie tylko dla nich.

Żywiołak, Muzyka psychoaktywnego stolema, Karrot Kommando

Polityka 18.2016 (3057) z dnia 26.04.2016; Afisz. Premiery; s. 83
Oryginalny tytuł tekstu: "Żywioł kaszubski"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Niezwykły film o Tonym Haliku

Nowy film przypomina postać Tony’ego Halika – polskiego podróżnika, honorowego „białego Indianina”, nieustraszonego reportera, który realizm magiczny uprawiał w życiu i pracy.

Aneta Kyzioł
18.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną