Muzyka

Symfonie instrumentów dętych

Recenzja płyty: Marcin Masecki, Orkiestra Dęta OSP w Słupcy, „Symfonia nr 1 „Zwycięstwo”

materiały prasowe
O ile solowy wstęp do tej płyty można by jeszcze widzieć jako rodzaj żartu, to utwory na orkiestrę dętą są zupełnie serio.

Czyje zwycięstwo i nad kim? Zagadka, jakich niemało na tej płycie. Np. co przypomina ta dziwna muzyka? Wiele rzeczy. Dwa wstępne utwory („Prekognicje”), grane na pianinie przez Marcina Maseckiego, stylizują się na improwizacje uzdolnionego amatora, który z własnych potknięć natychmiast próbuje stworzyć muzyczny atut. Gdy pojawia się orkiestra, to już zupełnie inna sprawa. Nie ma tu nic z tradycyjnej symfonii poza podziałem na trzy części (Początek, Rozwinięcie i Zakończenie). W tytule recenzji posłużyłam się tytułem kompozycji Igora Strawińskiego, z którą widać tu odległe pokrewieństwa, zwłaszcza w dziedzinie harmonii i nieregularnych rytmów. Czasem słyszymy też echa muzyki filmowej à la Zygmunt Konieczny – charakterystyczne urywane obsesyjne motywy. Masecki deklaruje, że interesuje go szczególnie efekt zacinającej się płyty – dodajmy, szczególnie w odniesieniu do krótkiego fragmentu pianina solo, że także efekt pianoli. Dołączony jest jeszcze utwór „Swag”, również na pianino i orkiestrę dętą. O ile solowy wstęp do tej płyty można by jeszcze widzieć jako rodzaj żartu, to utwory na orkiestrę dętą są zupełnie serio.

Marcin Masecki, Orkiestra Dęta OSP w Słupcy, Symfonia nr 1 „Zwycięstwo”, Turning Sounds/NInA 2016

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Dlaczego książki dla młodzieży już nie uczą i nie wychowują

Ukazanie się „Księgi dla starych urwisów”, książki Krzysztofa Vargi o twórczości Edmunda Niziurskiego, to dobry powód, by zapytać, dlaczego nie ma już miejsca na literacki dydaktyzm.

Mirosław Pęczak
20.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną