Muzyka

Symfonie instrumentów dętych

Recenzja płyty: Marcin Masecki, Orkiestra Dęta OSP w Słupcy, „Symfonia nr 1 „Zwycięstwo”

materiały prasowe
O ile solowy wstęp do tej płyty można by jeszcze widzieć jako rodzaj żartu, to utwory na orkiestrę dętą są zupełnie serio.

Czyje zwycięstwo i nad kim? Zagadka, jakich niemało na tej płycie. Np. co przypomina ta dziwna muzyka? Wiele rzeczy. Dwa wstępne utwory („Prekognicje”), grane na pianinie przez Marcina Maseckiego, stylizują się na improwizacje uzdolnionego amatora, który z własnych potknięć natychmiast próbuje stworzyć muzyczny atut. Gdy pojawia się orkiestra, to już zupełnie inna sprawa. Nie ma tu nic z tradycyjnej symfonii poza podziałem na trzy części (Początek, Rozwinięcie i Zakończenie). W tytule recenzji posłużyłam się tytułem kompozycji Igora Strawińskiego, z którą widać tu odległe pokrewieństwa, zwłaszcza w dziedzinie harmonii i nieregularnych rytmów. Czasem słyszymy też echa muzyki filmowej à la Zygmunt Konieczny – charakterystyczne urywane obsesyjne motywy. Masecki deklaruje, że interesuje go szczególnie efekt zacinającej się płyty – dodajmy, szczególnie w odniesieniu do krótkiego fragmentu pianina solo, że także efekt pianoli. Dołączony jest jeszcze utwór „Swag”, również na pianino i orkiestrę dętą. O ile solowy wstęp do tej płyty można by jeszcze widzieć jako rodzaj żartu, to utwory na orkiestrę dętą są zupełnie serio.

Marcin Masecki, Orkiestra Dęta OSP w Słupcy, Symfonia nr 1 „Zwycięstwo”, Turning Sounds/NInA 2016

Polityka 29.2016 (3068) z dnia 12.07.2016; Afisz. Premiery; s. 73
Oryginalny tytuł tekstu: "Symfonie instrumentów dętych"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Żyjmy Lepiej

Dziesięć tysięcy kroków

Chodźmy chodzić, maszerować z kijami i biegać. Plan minimum to dziesięć tysięcy kroków dziennie. Można też zwiększyć obroty, ale trzeba to robić z głową.

Marcin Piątek
28.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną