Muzyka

Babilon nie upadł

Recenzja płyty: Babylon Raus, „Symfonia nr 1 „Greatest Hits”

materiały prasowe
Mamy tu reggae nieortodoksyjne w sensie stylu, z lekką domieszką popu, ale każda piosenka jest niezwykle dynamiczna.

Debiutancka płyta zespołu gitarzysty T. Love Maćka Majchrzaka w sposób oczywisty wpisuje się w kontekst rodzimego reggae, ale jednocześnie sprawia wrażenie propozycji osobnej, innej. Ta osobność nie jest wyłącznie zasługą międzynarodowego składu (główne role wokalne – świetnie zresztą realizowane – należą do Senegalczyka Pako Sarra i Kubańczyka Tony Juniora B.I.G.), uwagę zwraca też ostentacyjny powrót w tekstach do nieco zapomnianych w polskim reggae tematów określanych zwykle jako „publicystyczne”. Słyszymy zatem o przemocy („Kija kultura”, „O konkubentach”), rujnującej umysł rutynie („Na wczoraj”), niesprawiedliwości („Powiedz miła kapitalizm”, „Zwalcz monopol”), narkotykach („Nasz diler – nasz pan”). Teksty są proste, hasłowe, śpiewane w różnych językach, trochę jak u Manu Chao, który zresztą mógłby być patronem duchowym tej płyty, zarówno ideologicznym, jak i muzycznym. Mamy tu bowiem reggae nieortodoksyjne w sensie stylu, z lekką domieszką popu, ale każda piosenka jest niezwykle dynamiczna. Tylko przesłanie tradycyjnie nakazuje być uważnym i krytycznym, bo, wbrew idealistom, Babilon wcale nie upadł.

Babylon Raus, Greatest Hits, Independent In The Basement

Polityka 29.2016 (3068) z dnia 12.07.2016; Afisz. Premiery; s. 73
Oryginalny tytuł tekstu: "Babilon nie upadł"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Osamotnienie – dżuma współczesności?

Mamy w Polsce 5 mln jednoosobowych gospodarstw domowych. Na razie co czwarte gospodarstwo. W 2035 r. – co trzecie.

Ewa Wilk
08.02.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną