Muzyka

W duchu przodków

Recenzja płyty: Sarathy Korwar, „Day to Day”

materiały prasowe
Efekt jest pełnym świeżości amalgamatem nowoczesnej produkcji i tradycyjnej duchowości, a zarazem nie przypomina żadnej z dotychczasowych prób łączenia wschodnich brzmień z jazzem.

Bardzo ciekawy debiut pomiędzy jazzem a muzyką ludową, którego autor jest wprawdzie debiutantem, ale stoi za nim dość potężna historia. To historia ludu Sidi, czyli afrykańskich mieszkańców Indii, niewielkiej mniejszości złożonej z paru fal emigrantów sprzed kilkunastu stuleci – żeglarzy, handlarzy, najemników. W lokalnych wspólnotach ich potomkowie do dziś pielęgnują swoją kulturę: mieszankę sufickiego mistycyzmu, wyrażanego w sposobie śpiewu, oraz polirytmii zagęszczonych partii perkusji – z charakterystycznym brzmieniem instrumentu-łuku malunga, przypominającego brazylijskie berimbau. Nawiązujący do losów tej społeczności Sarathy Korwar jest właśnie perkusistą i choć urodził się w USA, a wykształcił w Wielkiej Brytanii, ale o korzeniach nie zapomniał. Do własnych kompozycji, nawiązujących do wskrzeszanego ostatnio nurtu spiritual jazzu, dołączył fragmenty nagrań zarejestrowanych podczas tej podróży w indyjskim stanie Gudźarat. Efekt jest pełnym świeżości amalgamatem nowoczesnej produkcji i tradycyjnej duchowości, a zarazem nie przypomina żadnej z dotychczasowych prób łączenia wschodnich brzmień z jazzem.

Sarathy Korwar, Day to Day, Ninja Tune

Polityka 32.2016 (3071) z dnia 02.08.2016; Afisz. Premiery; s. 73
Oryginalny tytuł tekstu: "W duchu przodków"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

NIEMCY: Berlin ciągnie do Moskwy

Osiem dekad po pakcie Ribbentrop-Mołotow w Niemczech rośnie presja na kolejną odwilż w relacjach z Rosją. Działania polskiego rządu raczej nie studzą tego zapału.

Adam Krzemiński
02.09.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną