Muzyka

Trochę gessleruje

Recenzja płyty: Taco Hemingway „Wosk”

materiały prasowe

Podoba mi się to, że każda płyta Taco Hemingwaya miała jakiś inny dominujący temat. Prekariackie rozterki z poprzedniej dobrze opisywał tytuł („Umowa o dzieło”), a ponieważ przyniosła 26-letniemu raperowi sukces, kolejny krótki (i udostępniony, wzorem poprzednich, za darmo w internecie) zestaw utworów – zwiastujący dłuższy album – mówi o skutkach tego sukcesu. W stylu autoironicznym, co chroni „Wosk” przed tanim gwiazdorzeniem. Taco dystans łapie w krótkich rymowanych konstatacjach („Jestem głosem pokolenia/Które nie ma nic do powiedzenia”) i dłuższych opowieściach, jak żartobliwa dysputa z innym bywalcem list przebojów Dawidem Podsiadłą (we własnej osobie i w podobnie autoironicznym stylu) o tym, „ile koła” można zarobić na hicie. „Parę ładnych piosenkarek chce, bym pisał im teksty” – chwali się współautor płyty (pozostałymi są wierny – chciałoby się powiedzieć – producent Rumak oraz Borucci). Ale zaraz rozbraja to neologizmem: „W sumie gessleruję:/Jeżdżę po Polsce i narzekam ciągle, wiecznie truję/Nikt nie rozumie, czemu jakoś się nie cieszę w sumie” („Koło”). Za ten rodzaj spostrzeżeń i za sprawność liryczną „Wosk” się pamięta – choć ekspresję ma Taco nieco monotonną, a w muzyce obywa się bez rewolucji.

Taco Hemingway, Wosk, TacoHemingway.com

Polityka 33.2016 (3072) z dnia 09.08.2016; Afisz. Premiery; s. 73
Oryginalny tytuł tekstu: "Trochę gessleruje"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Niespotykanie niewidoczny człowiek. Minister Kościński

Tadeusz Kościński przyjął tekę ministra finansów, ale się nie cieszy. Nominacji nie zawdzięcza swoim kompetencjom, ale temu, że już w 2015 r. znalazł się w drużynie Morawieckiego. Teraz musi znaleźć pieniądze na wydatki projektowane na Nowogrodzkiej.

Joanna Solska
26.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną