Recenzja płyty: Joe Bonamassa, „Live at the Greek Theatre”

Trzej królowie „live”
Aktywność artystyczna Joego Bonamassy może przyprawić niektórych o zawrót głowy, a nawet ściągnąć na artystę zarzuty o nadmierne eksponowanie swojej osoby.
materiały prasowe

Rzeczywiście wydaje kolejne płyty, tak studyjne, jak i koncertowe, w niespotykanym tempie. W ubiegłym roku ukazał się premierowy album „Blues of Desperation”, a także znakomity „Live at Radio City Music Hall”. Bonamassa jednak nie zwalnia. Jesień 2016 r. przynosi kolejną, bardzo pokaźną porcję jego muzyki. A ściślej mówiąc, nie tyle jego, ile trzech jego mistrzów. Podwójny album „Live At The Greek Theatre” to hołd złożony przez Bonamassę trzem królom: wielkim bluesmanom o nazwisku King – Albert, Freddie i B. B. Trzeba przyznać, że Joe Bonamassa potraktował ich muzykę w istocie po królewsku. Podczas koncertu towarzyszyła mu plejada znakomitych muzyków i wspomagających chórkami wokalistek. Brzmienie tej orkiestry jest porywające i stanowi doskonałe tło dla gitary i wokalu lidera tego przedsięwzięcia. Już od pierwszego utworu, którym jest „See See Baby” Freddiego Kinga, słychać, że zapowiada się wyśmienity, kipiący energią koncert. Każdy kolejny utwór tylko utwierdza słuchaczy w tym przekonaniu.

Joe Bonamassa, Live at the Greek Theatre, Provogue

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną