Recenzja płyty: Bisz/Radex, „Wilczy humor”

Nowe lonty
Na płycie organy Hammonda i gitary mieszają się z sekcją dętą i elektroniką, rytmami rockowymi i parkietowymi.
materiały prasowe

Jako solista bydgoski raper Bisz zadebiutował dwa lata temu wybitnym albumem „Wilk chodnikowy”. Na płycie godził sztukę ulicy ze sztuką wysoką, a samą płytą – publiczność hiphopową z amatorami alternatywy. Ten trop pewnie popchnął go ku współpracy z Radexem, czyli Radkiem Łukasiewiczem z grupy Pustki. Ten wersy Bisza ujął w aranże jeszcze bardziej różnorodne. Na „Wilczym humorze” organy Hammonda i gitary mieszają się z sekcją dętą i elektroniką, rytmami rockowymi i parkietowymi. Stylistyczną ambiwalencję, podobnie jak tytułowy humor, Bisz wyjaśnia w singlowym utworze „Potlacz!”: „Szeroki gest i szerokie horyzonty, do starych armat odkrywam nowe lonty/Bo świat jest zbyt piękny, a życie zbyt krótkie, by ciułać bez przerwy, zjeść nerwy i umrzeć”. Obaj uczestnicy niewątpliwie skorzystali na tej współpracy. Bisz popróbował tematów lżejszych, na jakie nie pozwalają hiphopowym artystom solowe płyty-manifesty. A Radex zderzył się z rapową materią, o której – jak przyznaje – nie miał dotąd większego pojęcia. Analogiczne korzyści powinni odczuć słuchacze obu frakcji.

Bisz/Radex, Wilczy humor, Agora

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną