Muzyka

Imponujący debiut

Recenzja płyty: Sari Schorr, „A Force of Nature”

materiały prasowe
Na płycie znalazły się przede wszystkim własne kompozycje wokalistki, ale obok nich są także jej wersje klasycznych utworów.

Pojawiła się jakby znikąd. Bez szumnych zapowiedzi, bez kosztownej kampanii promocyjnej. Album „A Force of Nature” to debiut mieszkającej w Nowym Jorku wokalistki Sari Schorr. Już pierwszy utwór na płycie, zatytułowany „Ain’t Got Money”, wyjaśnia wszystko – mamy do czynienia z ukształtowaną, pewną swojej siły, doskonałą artystką blues-rockową. Szukającym natychmiastowych porównań to, co prezentuje Sari Schorr, z pewnością skojarzy się z dokonaniami Janis Joplin czy Beth Hart. Słuchając hipnotycznego wokalu amerykańskiej debiutantki, rozumiemy, dlaczego produkcją jej płyty zajął się legendarny współtwórca sukcesów szeregu wspaniałych gwiazd brytyjskiego bluesa, założyciel wytwórni Blue Horizon Mike Vernon. Rozumiemy też, dlaczego debiutującej wokalistce bez wahania zgodzili się towarzyszyć w studiu tacy muzycy, jak Innes Sibun, Oli Brown czy Walter Trout. Na płycie „A Force of Nature” znalazły się przede wszystkim własne kompozycje wokalistki, ale obok nich są także jej wersje klasycznych utworów. Porywające jest eksplodujące w głośnikach wykonanie „Black Betty” Leadbelly’ego, a niespodzianką, i to niezwykle udaną, wersja niegdysiejszego przeboju The Supremes z Dianą Ross, „Stop! In the Name of Love”.

Sari Schorr, A Force of Nature, Cadiz Music

Polityka 2.2017 (3093) z dnia 10.01.2017; Afisz. Premiery; s. 69
Oryginalny tytuł tekstu: "Imponujący debiut"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Ucieczka z religii

Masowe protesty w obronie praw kobiet dały nowy impuls ucieczkom z lekcji religii. Trwającym od lat, bo szkolna katecheza to często antyreklama wiedzy, wiary i wartości.

Marcin Piątek
24.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną