Muzyka

Tylko Bach

Recenzja płyty: Rafał Blechacz, „Johann Sebastian Bach”

Deutsche Grammophon / materiały prasowe
Wykonania bardziej solidne niż porywające. Choć, czy zawsze trzeba porywać?

Zwycięzca konkursu chopinowskiego sprzed 12 lat Bacha grał wcześniej niż Chopina. Już we wczesnym dzieciństwie grywał na organach w kościele w rodzinnym Nakle i marzył o zostaniu organistą. W ostatnich kilkunastu latach jego repertuar został siłą rzeczy zdominowany przez muzykę Chopina, ale pojedyncze utwory Bacha grywał na recitalach. I te nagrania, które właśnie ukazują się na szóstej płycie pianisty dla Deutsche Grammophon, też nie są nowe: część została dokonana pięć lat temu w Hamburgu, reszta dwa lata temu w Berlinie. Skłonności do organów da się w niektórych interpretacjach wysłyszeć, zwłaszcza w ostatnim popularnym chorale z kantaty „Herz und Mund und Tat und Leben”, zagranym bardzo osobiście. Z innymi utworami bywa różnie: solista jakby nie może się zdecydować, czy pójść w stronę interpretacji bardziej masywnej, w stylu Tatiany Nikołajewej, czy lżejszej, jak Glenna Goulda. Widoczne to jest zwłaszcza w Partitach B-dur i a-moll. Najciekawsze na płycie są utwory rzadziej grywane: cztery duety oraz Fantazja i fuga a-moll. W sumie – wykonania bardziej solidne niż porywające. Choć, czy zawsze trzeba porywać?

Rafał Blechacz, Johann Sebastian Bach, Deutsche Grammophon

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Za zamkniętymi drzwiami brexitu

Zwolennicy wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej wygrali referendum w 2016 r., choć początkowo żaden sondaż nie dawał im szans powodzenia. Dokonali tego dzięki technologii pierwotnie zaprojektowanej dla branży reklamowej, kilku osobom dysponującym paroma milionami funtów i dzięki wojskowym metodom manipulacji opinią publiczną.

Maciej Okraszewski
16.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną