Recenzja płyty: Marcin Masecki, „Chopin, Nokturny”

Powrót do Chopina
Na najnowszej płycie Masecki powraca do Chopina.
materiały prasowe

Masecki zaczął od formacji klasycznej i, jak każdy zdolny adept pianistyki w Polsce, nosił w tornistrze buławę laureata konkursu chopinowskiego. Utwory Chopina były więc wówczas jedną z podstaw jego repertuaru. Później zmienił swój profil artystyczny w stronę bardzo swoiście pojmowanego jazzu. Do klasyki jednak wciąż ma sentyment i do niej wraca, próbując ją modyfikować na swój sposób, jak choćby grając Bacha czy Beethovena. Jego własne polonezy, a jeszcze bardziej mazurki, stanowią już daleko idącą wariację na temat tańców polskich.

Na najnowszej płycie Masecki powraca do Chopina. Kto jednak się tu spodziewa podobnych zabiegów, zawiedzie się. Owszem, wstępy do nokturnów b-moll czy G-dur są „z jego planety”, ale to pojedyncze wyskoki. Większość z ośmiu utworów zarejestrowanych na płycie pianista traktuje z ostrożną czułością, niewiele zmieniając, grając nawet stylowo, ale trochę po domowemu, jak zwykle na swoim ulubionym pianinku. Może ciekawsze byłyby jego własne wariacje na temat, ale dla wielbicieli Maseckiego mniej znających klasykę być może będzie to paradoksalnie okazja do polubienia autentycznego Chopina.

Marcin Masecki, Chopin, Nokturny, Lado ABC

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną