Recenzja płyty: Sharon Jones and the Dap-Kings, „Soul of a Woman”

Wbrew wszystkiemu
Kariera tej znakomitej wokalistki rozpoczęła się zbyt późno i zakończyła zbyt wcześnie.
materiały prasowe

Sharon Jones już od najmłodszych lat fascynowała się muzyką. Jak wiele innych afroamerykańskich gwiazd, pierwsze wokalne kroki stawiała w chórze kościelnym. Przez lata próbowała zainteresować swoim talentem menedżerów i wytwórnie, ale sukces przyniosło jej dopiero nagranie pierwszego singla dokonane z zespołem The Dap-Kings. Miała wtedy 45 lat. Wydawałoby się, że droga na szczyt stoi otworem. Niestety, w 2013 r. u artystki zdiagnozowano nowotwór. Zmarła w listopadzie 2016 r., a teraz ukazała się pośmiertnie wydana płyta Sharon Jones and the Dap-Kings „Soul of a Woman”. Artystka nagrywała ją już w okresie, gdy jej organizm osłabiony był chemioterapią, ale wbrew wszystkiemu jej głos brzmi wspaniale i pewnie. Ten album to przykład najwyższej jakości wykonania muzyki spod znaku retro-soulu, R&B i funku. Bogate orkiestrowe aranżacje są pięknym tłem dla wokalu Sharon Jones, czyniąc „The Soul of a Woman” jedną z najlepszych jej płyt.

Sharon Jones and the Dap-Kings, Soul of a Woman, Daptone

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną