Recenzja płyty: Mavis Staples, „If All I Was Was Black”

Ważny głos
Solidna dawka doskonałego soulu i r&b.
materiały prasowe

Urodzona w Chicago amerykańska wokalistka Mavis Staples wydała pierwszą solową płytę „Love Gone Bad” blisko pół wieku temu. A zanim rozpoczęła karierę solową, była pierwszym głosem znakomitego zespołu The Staple Singers, wykonującego muzykę spod znaku gospel i soul. Była nie tylko wyróżniającą się artystką, ale też osobą nieobawiającą się jasno wyrażać swoich poglądów. Jeszcze w czasach współpracy ze Staple Singers przyjaźniła się z Martinem Lutherem Kingiem, co z pewnością zaważyło na jej postrzeganiu amerykańskiej rzeczywistości. Dziś, w wieku blisko 80 lat, jej charakterystyczny, aksamitny niski głos brzmi tak samo mocno jak przesłanie tekstów jej piosenek. A płyta „If All I Was Was Black” jest nie tylko przykładem znakomitego przygotowania muzycznego, ale również ważną wypowiedzią społeczną. Staples śpiewa o nierówności, zobojętnieniu, konieczności szukania porozumienia, a nie konfliktu. Niezależnie od treści, które płyta niesie, to solidna dawka doskonałego soulu i r&b, lekko unowocześnionych brzmieniowo przez producenta Jeffa Tweedy’ego (znanego z działalności w takich zespołach jak Uncle Tupelo i Wilco).

Mavis Staples, If All I Was Was Black, Anti-Records

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną