Recenzja płyty: Barbara Wrońska, „Dom z ognia”

Styl i cel
Tytułowego ognia i spójności mogłoby być więcej, ale jest i cel, i styl.
materiały prasowe

Ta płyta to solowy debiut, ale zostaliśmy do niej dobrze przygotowani: Barbara Wrońska dała nową energię twórczą zespołowi Pustki i z powodzeniem nagrywała osobne, bezpretensjonalne piosenki z siostrą Zuzanną w duecie Ballady i Romanse. Najnowszy akt tej siostrzanej współpracy, ścieżka dźwiękowa do „Córek dancingu” – przykład muzyki, która rządzi całym filmem – sygnalizował chęć zmierzenia się z jeszcze szerszą publicznością. Płyta „Dom z ognia” to pod tym względem dwa kroki w przód i jeden w tył. Krokiem pierwszym był rewelacyjny singlowy „Nie czekaj” – jedna z lepszych polskich piosenek zeszłego roku. Cały album – napisany i wyprodukowany przez Wrońską samodzielnie – jest nieco bardziej wycofany w tempach (to ten krok w tył), refleksyjny w tekstach, ale wciąż bardzo urozmaicony pod względem brzmieniowym. Jak w Pustkach łączy elektroniczne instrumentarium z tradycyjnym spojrzeniem na piosenkę, melodyjnymi liniami wokalnymi i chórkami retro. „Razem zgubmy się, bo nieważny cel, tylko ważny styl” – śpiewa Wrońska w jednym z tekstów. Tu tytułowego ognia i spójności mogłoby być więcej, ale jest i cel, i styl.

Barbara Wrońska, Dom z ognia, Kayax

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną