Recenzja płyty: Beth Hart, „Front And Center (Live From New York)”

Muzyczna hipnoza
Wspaniała wokalistka o hipnotyzującym głosie.
materiały prasowe

Co prawda Beth Hart nie może się w Polsce równać popularnością z takimi gigantami, jak Zenek Martyniuk czy Sławomir, ale warto zwrócić uwagę na jej najnowszą płytę „Front And Center (Live From New York)”. To zapis koncertu pokazanego w amerykańskiej telewizji. Artystka prezentuje całą gamę swoich umiejętności. Obok pełnych pasji, dynamicznych utworów słyszymy dramatyczne ballady, delikatne wyznania uczuć, a także piosenki bardzo osobiste, odnoszące się do prywatnego życia wokalistki. Porywająca wersja „Broken and Ugly” sąsiaduje z liryczną pieśnią o matce Teresie „St. Teresa”. Rozgrzane do białości „Can’t Let Go” poprzedza bluesowe „For My Friends”, a całość zamyka wzruszające „No Place Like Home”. Hart, pozbawiona tym razem gwiazdorskiego towarzystwa Joego Bonamassy i jego gitarowej wirtuozerii, paradoksalnie wcale na tym nie traci. Możemy się za to skoncentrować na hipnotyzującym głosie tej wspaniałej wokalistki.

Beth Hart, Front And Center (Live From New York), Provogue

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną