Muzyka

Opera o Mojżeszu

Recenzja płyty: Polska Orkiestra Sinfonia Iuventus, Chór Filharmonii Narodowej, „Anton Rubinstein, Moses”

materiały prasowe
Takie szalone przedsięwzięcie można było zrealizować z młodzieżową orkiestrą, a Michail Jurowski, wybitny dyrygent współpracujący z Sinfonią Iuventus, interesował się Rubinsteinem już od dawna.

O wystawieniu tej opery biblijnej marzył niedawno w rozmowie z POLITYKĄ wybitny baryton Mariusz Kwiecień. Tymczasem ukazała się płyta Sinfonii Iuventus, zawierająca pierwsze w historii pełne nagranie największego dzieła Antona Rubinsteina (1829–94), wybitnego pedagoga i działacza muzycznego, w swoich czasach cenionego także za kompozycje, zwłaszcza koncerty fortepianowe i opery. „Mojżesz” nie miał takiego szczęścia – zagrano go za życia kompozytora tylko raz w skróconej formie koncertowej, a potem zapomniano. A jest to świetnie napisana muzyka z tradycji oratoriów mendelssohnowskich, odczuwa się też skojarzenia z muzyką Schumanna i Brahmsa. Być może właśnie powiązania z tradycją niemiecką sprawiły o zapomnieniu utworu w Rosji. Inną przyczyną są jego rozmiary (cztery godziny) i ogromna obsada: chór mieszany, chór chłopięcy, wielka orkiestra i tłum solistów. Takie szalone przedsięwzięcie można było zrealizować z młodzieżową orkiestrą, a Michail Jurowski, wybitny dyrygent współpracujący z Sinfonią Iuventus, interesował się Rubinsteinem już od dawna. Zaproszeni zostali znakomici soliści, wśród nich Stanisław Kuflyuk, Małgorzata Walewska i śpiewacy zagraniczni. Ciekawe, czy pod nową dyrekcją tę orkiestrę czekają równie interesujące wyzwania.

Polska Orkiestra Sinfonia Iuventus, Chór Filharmonii Narodowej, dyr. Michail Jurowski, Anton Rubinstein, Moses, Warner

Polityka 40.2018 (3180) z dnia 02.10.2018; Afisz. Premiery; s. 81
Oryginalny tytuł tekstu: "Opera o Mojżeszu"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Jak amerykańskie flippery z Francji do Polski trafiły

Flippery, czyli zręcznościowe, elektromechaniczne maszyny do grania, były kiedyś obowiązkowym elementem wyposażenia w barach, hotelach i... nocnych klubach. O ich losach opowiada Marek Jasicki, który importował je z Francji do Polski.

Łukasz Dziatkiewicz
15.09.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną