Recenzja płyty: Zeal&Arbor, „Stranger Fruit”

Daleko od listy
Muzyka z płyty „Stranger Fruit” to wyzwanie dla wszystkich, którzy lubują się w nazywaniu i szufladkowaniu muzyki.
materiały prasowe

Słuchając tego albumu, otrzymujemy dość prowokacyjną kombinację metalu, bluesa, pieśni Afroamerykanów z Południa Stanów i jeszcze tu i ówdzie innych ingrediencji. Choć album firmowany jest marką Zeal&Ardor, to za wszystkim, co tu słyszymy, stoi Manuel Gagneux, szwajcarsko-amerykański artysta urodzony w Bazylei, a działający głównie w Nowym Jorku. Płytę wypełnia muzyka niepokojąca, rytmiczna, miejscami agresywna. Zaskakujący zamiar połączenia „work songs” amerykańskich czarnych niewolników i gitarowego metalowego ataku o dziwo zdaje egzamin, tworząc nową, ekscytującą wartość. Zwolennicy tego, co oferują listy przebojów, zapewne będą omijać Zeal&Ardor szerokim łukiem, ale ci, którzy szukają nowych, mocnych wrażeń, powinni zwrócić uwagę na propozycję Manuela Gagneux.

Zeal&Ardor Stranger Fruit, MVKA

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną