Muzyka

Piękny późny debiut

Recenzja płyty: Reese Wynans and Friends, „Sweet Release”

materiały prasowe
Porcja doskonałego bluesa z pięknymi partiami instrumentalnymi.

Nazwisko Reese Wynans, mimo ogromnego stażu zawodowego tego muzyka, prawdopodobnie niewiele mówi większości polskich słuchaczy. On sam nigdy nie miał zapędów, aby zostać frontmanem jakiegokolwiek zespołu. Jest po prostu rewelacyjnym klawiszowcem, a jego najlepszą rekomendacją może być stała współpraca z sekcją Double Trouble, towarzysząca legendzie białego bluesa, jaką bez wątpienia był Stevie Ray Vaughan. Po tragicznej śmierci Vaughana Wynans pozostał niezwykle cenionym muzykiem sesyjnym, pracując z wieloma gwiazdami bluesa i country, m.in. z Hankiem Williamsem Juniorem, Buddym Guyem czy Johnem Mayallem. I oto dopiero teraz, w wieku 72 lat, zdecydował się na własny debiut płytowy. Album „Sweet Release”, wyprodukowany przez Joego Bonamassę, słusznie został podpisany „Reese Wynans and Friends”. Obok firmującego całość muzyka pojawiają się „friends” najwyższej klasy: wspomniany Bonamassa, Kenny Wayne Shepherd, Keb Mo, Warren Haynes i naturalnie koledzy z Double Trouble. „Sweet Release” to porcja doskonałego bluesa z pięknymi partiami instrumentalnymi Wynansa i uroczym ukłonem w kierunku Beatlesów, zagraną na zakończenie solo instrumentalną wersją ich kompozycji „Blackbird”.

Reese Wynans and Friends, Sweet Release, J&R

Polityka 10.2019 (3201) z dnia 05.03.2019; Afisz. Premiery; s. 73
Oryginalny tytuł tekstu: "Piękny późny debiut"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

Gorąco w styczniu? Grzeje nas… Ocean Indyjski

Ciepła zima trwa w najlepsze. Styczeń był do tej pory równie rozgrzany jak grudzień. Czy doczekamy się jeszcze śniegu w całej Polsce? Trochę zależy to od Oceanu Indyjskiego.

Andrzej Hołdys
19.01.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną