Muzyka

Piękny późny debiut

Recenzja płyty: Reese Wynans and Friends, „Sweet Release”

materiały prasowe
Porcja doskonałego bluesa z pięknymi partiami instrumentalnymi.

Nazwisko Reese Wynans, mimo ogromnego stażu zawodowego tego muzyka, prawdopodobnie niewiele mówi większości polskich słuchaczy. On sam nigdy nie miał zapędów, aby zostać frontmanem jakiegokolwiek zespołu. Jest po prostu rewelacyjnym klawiszowcem, a jego najlepszą rekomendacją może być stała współpraca z sekcją Double Trouble, towarzysząca legendzie białego bluesa, jaką bez wątpienia był Stevie Ray Vaughan. Po tragicznej śmierci Vaughana Wynans pozostał niezwykle cenionym muzykiem sesyjnym, pracując z wieloma gwiazdami bluesa i country, m.in. z Hankiem Williamsem Juniorem, Buddym Guyem czy Johnem Mayallem. I oto dopiero teraz, w wieku 72 lat, zdecydował się na własny debiut płytowy. Album „Sweet Release”, wyprodukowany przez Joego Bonamassę, słusznie został podpisany „Reese Wynans and Friends”. Obok firmującego całość muzyka pojawiają się „friends” najwyższej klasy: wspomniany Bonamassa, Kenny Wayne Shepherd, Keb Mo, Warren Haynes i naturalnie koledzy z Double Trouble. „Sweet Release” to porcja doskonałego bluesa z pięknymi partiami instrumentalnymi Wynansa i uroczym ukłonem w kierunku Beatlesów, zagraną na zakończenie solo instrumentalną wersją ich kompozycji „Blackbird”.

Reese Wynans and Friends, Sweet Release, J&R

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Pokolenie iGen: jakie jest i co mu zagraża

Przedstawiciele młodego pokolenia iGen nie wyobrażają sobie życia bez stałego kontaktu z całym światem, który jest zamknięty w małym pudełeczku, na dodatek w kieszeni – mówi dr Tomasz Grzyb, psycholog, profesor na Uniwersytecie SWPS we Wrocławiu.

Teresa Olszak
25.05.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną