Recenzja płyty: Katarina Pejak, „Roads That Cross”

Drzewo do lasu
Determinacja i wiara w siebie pozwalają na osiągnięcie sukcesu wbrew utartym schematom i porzekadłom.
materiały prasowe

Sformułowaniem „wozić drzewo do lasu” można określić – w dziedzinie muzyki – chęć eksportowania bluesa z Serbii do Stanów Zjednoczonych, a konkretnie do Nashville. Na taki krok zdecydowała się urodzona w Belgradzie młoda pianistka i wokalistka Katarina Pejak. Choć swą edukację rozpoczęła od muzyki poważnej, to nie udało jej się pozostać obojętną na zebraną przez jej ojca kolekcję płyt rockowych i bluesowych. W rezultacie zmiany upodobań Katarina bez reszty poświęciła się właśnie bluesowi i ostatecznie osiadła w Nashville. Jej determinacja i niewątpliwy talent pozwoliły młodej artystce nie tylko zostać zauważoną, ale też zyskać kontrakt płytowy, co w jaskini lwa jest sztuką nie lada. Producentem najnowszej płyty Katariny Pejak, zatytułowanej „Roads That Cross”, jest renomowany amerykański gitarzysta Mike Zito. Warto podkreślić, że Pejak jest autorką 9 spośród 11 tytułów zebranych na tej płycie i że są to naprawdę dobre piosenki, przypominające brzmieniowo wczesne nagrania Bonnie Raitt. Album „Roads That Cross” dowodzi, że determinacja i wiara w siebie pozwalają na osiągnięcie sukcesu wbrew utartym schematom i porzekadłom.

Katarina Pejak, Roads That Cross, Provogue

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną