Muzyka

Jubileusz z prezentami

Recenzja płyty: Keith Richards, „Talk Is Cheap”

materiały prasowe
Lata nie odebrały tym nagraniom świeżości i wciąż wyczuwanej radości wspólnego muzykowania.

W 1988 r. ukazała się płyta firmowana nazwiskiem jednego z najsłynniejszych rockowych gitarzystów świata, Keitha Richardsa. Ten solowy debiut płytowy członka The Rolling Stones zatytułowany „Talk Is Cheap” został przyjęty bardzo pozytywnie, choć nie brakowało głosów zdziwienia tych, którzy oczekiwali kontynuacji stonesowego stylu, tyle że bez wokalu Jaggera. Tymczasem Richards zaskoczył różnorodnością stylistyczną utworów. Był i klasycznie rockandrollowy „I Could Have Stood You Up”, wzruszająco liryczny duet „Make No Mistake”, a także bliskie estetyce Stonesów „How I Wish” i „Whip It Up”. Ponad 30 lat po debiucie otrzymujemy specjalną „urodzinową” edycję „Talk Is Cheap”. Piosenki po zremasterowaniu brzmią świeżo i klarownie. Ale to jeszcze nie wszystko, gdyż do wydawnictwa dołączona jest druga płyta z wcześniej niepublikowanymi nagraniami z sesji „Talk Is Cheap” z udziałem takich muzyków jak m.in. Mick Taylor i Chuck Leavell. Lata nie odebrały tym nagraniom świeżości i wciąż wyczuwanej radości wspólnego muzykowania.

Keith Richards, Talk Is Cheap, BMG

Ocena 4,5/6

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Jak Jarosław Kaczyński zbudował sobie sektę?

Dlaczego tak wiele osób tak bardzo wierzy w talenty, umiejętności, wiedzę, siłę moralną i osobiste przymioty, słowem – w nadzwyczajność Jarosława Kaczyńskiego?

Ewa Wilk
05.04.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną