Muzyka

Ćwiczenia z umierania

Recenzja płyty: Bastarda, „Ars moriendi”

materiały prasowe
Bastarda brzmi jak żaden inny zespół na świecie.

Wszystko jest w tym przedsięwzięciu wyjątkowe. Od składu – obejmującego klarnet (Paweł Szamburski), klarnet kontrabasowy (Michał Górczyński) i wiolonczelę (Tomasz Pokrzywiński) – przez ambicje, które idą w stronę luźnej inspiracji muzyką dawną, aż po efekt końcowy, czyli nieoczekiwane zainteresowanie muzykologów pierwszym albumem „Promitat eterno”. Jeden z nich, Antonio Chemotti, pomagał merytorycznie w doborze źródeł na nową płytę, poświęconą w całości śmierci i rytuałom związanym z umieraniem, wykorzystującą europejskie utwory z początków renesansu. Muzycznie płyta kontrastuje ze sobą atrakcyjne, mocne riffy całego tria i delikatne, kontemplacyjne fragmenty przypominające o tym, jak fizyczność gaśnie w chwilach ostatecznych. Bastarda brzmi przy tym jak żaden inny zespół na świecie. Ich muzyczne ćwiczenia z umierania mają tu podwójne znaczenie, bo przy okazji premiery dowiedzieliśmy się, że powoli kończy pracę zasłużona warszawska wytwórnia Lado ABC, która i tę płytę firmuje. I o tym kontekście chciałoby się zapomnieć.

Bastarda, Ars moriendi, Lado ABC

Polityka 17/18.2019 (3208) z dnia 23.04.2019; Afisz. Premiery; s. 125
Oryginalny tytuł tekstu: "Ćwiczenia z umierania"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Świat

Dyplomaci jak hostessy – tak działa polskie MSZ

PiS w zasadzie nie prowadzi polityki zagranicznej. Nie potrzebuje więc doświadczonych ambasadorów. Chyba że do roli hostess.

Grzegorz Rzeczkowski
09.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną