Muzyka

Kadisz bez słów

Recenzja płyty: Mirga Gražinytė-Tyla, Gidon Kremer, City of Birmingham Symphony Orchestra, Kremerata Baltica, „Weinberg Symphonies Nos. 2 & 21”

materiały prasowe
Dwupłytowy album zawiera dwa różne światy.

Po raz pierwszy utwory Mieczysława Weinberga ukazały się na płycie prestiżowej niemieckiej wytwórni. A zarazem jest to debiut w tej firmie młodej litewskiej dyrygentki, kierującej już przez drugą kadencję City of Birmingham Symphony Orchestra – to pierwsza kobieta tej specjalności, która podpisała z DG kontrakt. Ważny też jest tu udział wielkiego skrzypka Gidona Kremera, który w tym roku pełni funkcję rezydenta przy tej orkiestrze; od razu zasugerował dyrygentce wykonanie dzieł Weinberga, których od kilku lat jest wielkim orędownikiem. Dwupłytowy album zawiera dwa różne światy. Na pierwszej z płyt Kremer ze swym zespołem Kremerata Baltica gra II Symfonię na orkiestrę kameralną z 1946 r., przedstawiającą bardzo intymny muzyczny krajobraz. Kontrastem jest XXI Symfonia „Kadisz”, ukończona już pod koniec życia kompozytora – to wielki krzyk rozpaczy i żałoby. Wbrew tytułowi – bez modlitwy, bez tekstu. Za to z cichym cytatem z Ballady g-moll Chopina (ciekawostka: na fortepianie gra znany nam z Konkursu Chopinowskiego Georgijs Osokins) i z rozbrzmiewającym w części finałowej jasnym, krystalicznym, niemal chłopięcym głosem śpiewającym bez słów. To sama Mirga Gražinytė-Tyla – nie jest co prawda śpiewaczką, lecz zaczynała od dyrygowania chórem. I znalazła tu właściwy ton niewinnego dziecka przerażonego złym światem. Jak sam kompozytor.

Mirga Gražinytė-Tyla, Gidon Kremer, City of Birmingham Symphony Orchestra, Kremerata Baltica, Weinberg Symphonies Nos. 2 & 21, Deutsche Grammophon

Polityka 20.2019 (3210) z dnia 14.05.2019; Afisz. Premiery; s. 79
Oryginalny tytuł tekstu: "Kadisz bez słów"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Historia słynnego agenta 007

23 filmy, sześciu aktorów użyczających twarzy głównemu bohaterowi, mnóstwo wypitych Martini, rozbitych aut i uwiedzionych kobiet. Filmowy James Bond, od pięciu dekad obecny na ekranach, pobił rekord, do którego nie zbliżyła się żadna inna filmowa seria.

Katarzyna Czajka
02.10.2012
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną