Muzyka

Cale ze skarbca

Recenzja płyty: J.J. Cale, „Stay Around”

materiały prasowe
Piękna płyta, stanowiąca godny końcowy akcent wspaniałej kariery.

Gdy grafoman wypełnia szufladę swoimi dziełami, to trochę tak, jakby je wrzucał do kosza. Jeżeli szufladę wypełnia swoimi pracami artysta, to tak, jakby zamykał je w skarbcu. Do takiego właśnie skarbca zajrzała Christine Lakeland, wdowa po J.J. Cale’u, i wydobyła z niego kilkanaście dotąd niepublikowanych piosenek artysty. Po wstępnej selekcji, przeprowadzonej wraz z menedżerem Cale’a, którym przez 30 lat był Mike Kappus, wybrano 15 tytułów. Te ostatecznie znalazły się na wydanej w końcu kwietnia br. płycie „Stay Around”. Nie są to żadne niedokończone wersje robocze czy odrzucone z uwagi na niezadowalającą jakość utwory. „Stay Around” zawiera wyłącznie piosenki w wersji ostatecznie zgranej, zaakceptowanej przez Cale’a. Jest to więc materiał pierwszej jakości. Zaśpiewane intymnym, balansującym na granicy szeptu głosem, urzekają urodą i nastrojem. A takie utwory, jak tytułowy „Stay Around” czy „Tell You ’Bout Her” albo „Tell Daddy” to prawdziwe perełki. Piękna płyta, stanowiąca godny końcowy akcent wspaniałej kariery.

J.J. Cale, Stay Around, Because Music

Polityka 23.2019 (3213) z dnia 04.06.2019; Afisz. Premiery; s. 81
Oryginalny tytuł tekstu: "Cale ze skarbca"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Wiedza nastolatków o seksie przypomina średniowieczną mapę świata

„Seks domaciczny” to nieprzypadkowe przejęzyczenie. Polskie nastolatki nie za bardzo wiedzą, jaki organ do czego służy.

Joanna Cieśla
11.08.2015
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną