Muzyka

Pogodne jest życie staruszka

Recenzja płyty: Willie Nelson, „Ride Me Back Home”

materiały prasowe
Wielka legenda i ikona, już nie tylko country, ale w ogóle amerykańskiej muzyki, z imponującą energią i klasą prezentuje publiczności kolejne swoje płyty.

Może nie skacze tak żwawo jak Mick Jagger, ale występuje, komponuje i nagrywa, mając ukończone 86 lat! Na wydanym w końcu czerwca br. albumie „Ride Me Back Home” w żadnym z 11 utworów nie słychać w głosie mistrza jakiejkolwiek niepewności, zawahania czy zmęczenia. Owszem, jak zauważa jeden z recenzentów, to już kolejna z ostatnio wydanych płyt Nelsona sygnalizująca jego świadomość własnej śmiertelności, np. w lirycznej balladzie „One More Song to Write”, ale nastrój większości utworów jest pogodny. Znakomicie wypadają kompozycje własne artysty, takie jak „Come on Time” czy wręcz przebojowe „Seven Year Itch”. Album „Ride Me Back Home” dowodzi, że nawet w podeszłym wieku można zachować artystyczną świeżość, nie zadowalając się wyłącznie przypominaniem minionych dokonań.

Willie Nelson, Ride Me Back Home, Sony

Ocena 4,5/6

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Inteligencja emocjonalna w życiu zawodowym

Jakie pożytki niesie bycie emocjonalnie inteligentnym pracownikiem i szefem.

Grzegorz Gustaw
14.05.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną