Muzyka

Pięćdziesiątka na piątkę

Recenzja płyty: ZZ Top, „Goin’ 50”

materiały prasowe
Wszystkie utwory po remasteringu brzmią porywająco i przebojowo, bez względu na rok premiery.

Jeżeli któremuś z fanów rocka i bluesa brakuje czasu na odsłuchanie wszystkich 6 dysków Bad Company, może skorzystać z okazji zapoznania się z trzypłytową kompilacją pełną nie mniej porywającej muzyki. Chodzi o wydawnictwo zatytułowane „Goin’ 50” (można by to swobodnie tłumaczyć jako „Pięćdziesiątka na karku”). To nawiązanie do zbliżającej się 50. rocznicy debiutu płytowego amerykańskiego tria ZZTop. Nie znajdziemy tu, co prawda, powtórzeń pełnych albumów, ale i tak jest to róg rockowo-bluesowej obfitości. 50 tytułów reprezentujących wszystkie okresy twórczości „małego zespołu z Teksasu”, jak się sami niegdyś przedstawiali, bezapelacyjnie potwierdza, że Gibbons i spółka przez pół wieku symbolizowali i nadal symbolizują wszystko to, co w tej muzyce najlepsze. Wszystkie utwory po remasteringu brzmią porywająco i przebojowo, bez względu na rok premiery.

ZZ Top, Goin’ 50, Rhino

Polityka 35.2019 (3225) z dnia 27.08.2019; Afisz. Premiery; s. 75
Oryginalny tytuł tekstu: "Pięćdziesiątka na piątkę"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Ula: Zaczęło się od typowego lesbijskiego zauroczenia

Przyjechałam do Łodzi z małej wioski w 1983 r. Do liceum. Moją trzecią fascynacją była koleżanka z bursy. W bursie to nie mogło się rozwinąć (nocą panie robiły nam naloty, z zaglądaniem pod kołdry).

Edyta Gietka
18.08.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną