Muzyka

Obara, Górecki i Pan S

Recenzja płyty: Maciej Obara Quartet, „Three Crowns”

materiały prasowe
Wyrazistą osobowość saksofonisty znakomicie uzupełniają pozostali członkowie kwartetu.

Nakładem firmy Manfreda Eichera w roku jej półwiecza ukazuje się właśnie druga już płyta polsko-norweskiego zespołu (przez kilka lat występującego pod nazwą Obara International; nawiązując współpracę z ECM przybrał obecną nazwę) – jeszcze ciekawsza od poprzedniej. Wszystkie kompozycje są autorstwa frontmana; dwie wywodzą się z dzieł Henryka Mikołaja Góreckiego: pierwszego z „Trzech utworów w dawnym stylu” (tu pierwowzór da się rozpoznać) oraz pierwszej części „Małego requiem dla pewnej Polki”, równie melancholijnej i nastrojowej, choć tu mamy mniej podobieństw z oryginałem. Muzycy wiedzą już, jak dopasować się do słynnego brzmienia ECM, ale też obok jesiennej atmosfery mamy tu fragmenty żywsze, jak „Blue Skies for Andy”, „Glow” czy tytułowe „Three Crowns”, najbardziej rozwichrzony utwór na płycie (tytuł nawiązuje do pienińskiego szczytu Trzy Korony). Ostatni, elegijny „Mr S”, swoim nastrojem każe domniemywać, iż ów tajemniczy tytułowy pan to Tomasz Stańko (Maciej Obara grywał z nim niegdyś). Wyrazistą osobowość saksofonisty znakomicie uzupełniają pozostali członkowie kwartetu, zwłaszcza niezwykle subtelny i wyrafinowany pianista – Dominik Wania.

Maciej Obara Quartet, Three Crowns, ECM

Polityka 44.2019 (3234) z dnia 29.10.2019; Afisz. Premiery; s. 79
Oryginalny tytuł tekstu: "Obara, Górecki i Pan S"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Uroda przynosi w życiu profity. Ale nie jest źródłem szczęścia

Już trzymiesięczne niemowlęta przyglądają się ładnym twarzom istotnie dłużej niż nieładnym. I niezależnie od wieku, płci i rasy pochylającej się nad nimi osoby.

Grzegorz Gustaw
26.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną