Muzyka

Gitara na pierwszym planie

Recenzja płyty: Ronnie Earl, „Rise Up”

materiały prasowe
Finezyjny, intelektualny blues, bez fajerwerków i popisowych solówek, ale z głębią, na którą stać tylko prawdziwych mistrzów.

„Rise Up” to już 27. album w bogatej karierze wspaniałego amerykańskiego gitarzysty bluesowego Ronniego Earla. Niektórzy muzycy podczas trwającej wiele dziesięcioleci działalności obarczeni bywają pewną rutyną, ale nie Earl. Artysta raczej stroni od mikrofonu, koncentrując się na swojej ukochanej gitarze. Tam, gdzie odczuwa taką potrzebę, wykorzystuje zaproszonych wokalistów, którzy wzbogacają jego muzyczną ofertę. Podobnie jest na „Rise Up”, choć jest to jednak album dość nietypowy. Znajdziemy tu bowiem obok siebie zarówno nagrania koncertowe, jak i te dokonywane w studiu. Co ciekawsze, to studio Ronniego Earla znajdowało się w salonie jego domu, kiedy odbywał rekonwalescencję po operacji kręgosłupa.

Ronnie Earl, Rise Up, Stony Plain

Polityka 43.2020 (3284) z dnia 20.10.2020; Afisz. Premiery; s. 81
Oryginalny tytuł tekstu: "Gitara na pierwszym planie"
Reklama

Czytaj także

Historia

Operacja „Hiacynt”. Jak to było naprawdę?

Na ekrany wszedł „Hiacynt”, film o akcji służb PRL skierowanych przez gen. Czesława Kiszczaka przeciwko homoseksualistom.

Andrzej Krajewski
17.10.2021