Muzyka

Mata reality

Recenzja płyty: Mata, „Młody Matczak”

materiały prasowe
Urządzając się na 33 m wynajętych w warszawskim Śródmieściu, sytuację względnego uprzywilejowania opisuje niczym twarde lądowanie.

Na atrakcyjnych podkładach i z tłumem gości w korytarzu (Quebonafide, Taco, Popek) 21-letni Mata opowiada z techniczną biegłością o pierwszych krokach na drodze do niezależności, pokazując je jak wymykającą się spod kontroli wersję reality show. Ale jakoś dużo reżyserii w tym reality. Urządzając się na 33 m wynajętych w warszawskim Śródmieściu, sytuację względnego uprzywilejowania opisuje niczym twarde lądowanie. Życie na ciągłej imprezie to też źródło utrapienia, Mata gra nieporadnego (także w uczuciach: „Kiss cam”) człowieka, który pali hurtem jointy, choć nawet nie potrafi ich skręcać („Skute bobo”), sprawdza, w jaki sposób kult gwiazdy przekłada się na seksualne powodzenie: „Wczoraj tutaj chyba była Agnieszka, jutro robię Zuzię”, i zagryza viagrę panadolem.

Mata, Młody Matczak, SBM Label

Polityka 43.2021 (3335) z dnia 19.10.2021; Afisz. Premiery; s. 81
Oryginalny tytuł tekstu: "Mata reality"
Reklama

Czytaj także

Kraj

Wymarsz z religii

W szkołach średnich, w dużych miastach, uczestniczący w lekcjach religii to już mniejszość. Topniejąca z roku na rok.

Joanna Podgórska
01.12.2021