Warto spotkać się z wyjątkową muzyką Julii Holter, tu mamy jednak do czynienia z cieniem, a na pewno z uzupełnieniem najważniejszych jej albumów.
O wydanej dwa lata temu płycie „Something in the Room She Moves” Julii Holter pisałem, że autorka jest tu trochę jak Kate Bush, a trochę jak Laurie Anderson. Tworzy „artystyczną” piosenkę, czyli poszukuje brzmieniowo, pisze dłuższe, finezyjne formy, stawia słuchaczom wymagania w sferze skupienia. Trzyma przy tym formę i styl od lat, czego poświęcona cielesności i doświadczeniu macierzyństwa poprzednia płyta była dowodem. „Materia” na tym tle trochę przecieka przez palce – stanowi swoiste uzupełnienie poprzedniczki.
Julia Holter, Materia, Domino
Polityka
34.2026
(3578) z dnia 18.08.2026;
Afisz. Premiery;
s. 73
Oryginalny tytuł tekstu: "Cień wielkiej płyty"