Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Muzyka

Tkliwa dynamika

Recenzja płyty: Artur Rojek, „Chciałbym urodzić się żeby latałem”

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Artur Rojek, „Chciałbym urodzić się żeby latałem” Artur Rojek, „Chciałbym urodzić się żeby latałem” materiały prasowe
Całości słucha się nieźle, co nie dziwi, bo – jak można przypuszczać – chodziło przecież o przebojowość i chwytliwość melodii.

Przywołanie słów ze słynnego wiersza Gałczyńskiego wydaje się tu całkiem na miejscu. Rzeczywiście, najnowszy album solowy Artura Rojka uwodzi tkliwością i w tekstach, i w muzyce. Począwszy od tytułu płyty, który jest dosłownym cytatem z wczesnodziecięcej wypowiedzi młodszego syna Artura, poprzez zawarte w piosenkach obrazy miłosnego szczęścia i emocjonalnych kryzysów („Mówiłem Ci to już”, „W objęciach”), aż do wspomnień z dawnych młodzieńczych przeżyć (choćby fraza „Zatańczmy tak jak wtedy” z piosenki „Judo”). Podkreśla to mocno muzyka, najbardziej chyba popowa z całego dorobku Rojka, co wydaje się pewnym ryzykiem, i narzuca natrętne pytanie, czy tu i ówdzie nie została przekroczona ta granica tkliwości, za którą mamy już tylko rzewną nostalgię i zbyt łatwe wzruszenie.

Artur Rojek, Chciałbym urodzić się żeby latałem, Sony Music

Polityka 39.2026 (3583) z dnia 22.09.2026; Afisz. Premiery; s. 72
Oryginalny tytuł tekstu: "Tkliwa dynamika"
Reklama