Muzyka

Ekstatyczny R.E.M.

Prostota nie musi kolidować z siłą przekazu.

Choć R.E.M. gra od 28 lat i słusznie uchodzi za klasykę amerykańskiego rocka, dla wielu co bardziej krytycznych obserwatorów światowej sceny muzycznej pozostawał zespołem jednego superhitu płytowego, czyli wydanego w 1991 r. albumu „Out Of Time”. Oczywiście zawsze trzymał formę i nie miał wpadek artystycznych, ale te najbardziej znane i udane piosenki powstały dawno temu.

Dlatego najnowszej płyty amerykańskiego bandu „Accelerate” słuchałem niemal z niedowierzaniem. Mamy tu bowiem potężną dawkę młodzieńczej wręcz energii i ekstatycznego uniesienia. Michael Stipe i koledzy wrócili tu do surowego gitarowego rocka i nieco zaniedbanej w ostatnich dokonaniach melodyjności, a takie piosenki jak „Man Sized Wreath”, „Hollow Man” czy „Supernatural Superserious” można śmiało porównać nawet z niezapomnianym „Losing My Religion”. Nie jest to jednak żaden ukłon w stronę popu, ale raczej powrót do etosu i estetyki rockowej alternatywy, z czym od jakiegoś czasu przestaliśmy R.E.M. kojarzyć.

Raz jeszcze okazało się, że prostota nie musi kolidować z siłą przekazu i artystyczną rangą dzieła.
 

R.E.M., Accelerate, Warner 

  

Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Polityka przy stole. Symulator kampanii wyborczej i inne planszówki

Kogo znane na co dzień z ekranów i gazet polityczne spory nadal bardziej ekscytują, niż męczą, może sprawdzić swoich sił w ich wersji pudełkowej. Uwaga – wciągają jak prawdziwe.

Michał Klimko
25.11.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną