Muzyka

Sonny z Luizjany, niezbyt u nas znany

Sonny z Luizjany, niezbyt u nas znany.

Myślę, że statystyczny słuchacz naszych czołowych muzycznych stacji radiowych, zapytany o Sonny’ego Landretha, lekko by się wybałuszył i poprosił o powtórzenie pytania. Prawdopodobnie rozpoznałby za to nazwiska kilku kolegów Sonny’ego, występujących na jego najnowszej płycie „From the Reach”. A są wśród nich tacy mistrzowie jak Robben Ford, Dr John, Mark Knopfler czy Eric Clapton.

Więc wyjaśniam – Landreth to doskonały amerykański bluesowy slide gitarzysta nagrywający od pierwszej połowy lat 90. minionego wieku. Ceniony w środowisku muzycznym, nigdy nie trafił do superligi gwiazd światowego show-biznesu, choć jako gitarzysta mógłby sporo nauczyć niejednego z wielkich. „From the Reach” to zestaw jedenastu kompozycji wirtuoza z Luizjany wykonanych w doborowym towarzystwie kolegów muzyków. Dużo współczesnego elektrycznego bluesa, mistrzowskie gitary i... cichutki żal, że Sonny, mając takich ludzi w studiu, uparł się, żeby wszystko samodzielnie zaśpiewać.
 

Sonny Landreth, From the Reach, Landfall, 2008 

  

Reklama

Czytaj także

Kultura

„Zielony rycerz. Green Knight”: filmowy powrót do mitycznej Brytanii

W filmie „Zielony rycerz. Green Knight” Davida Lowery’ego oglądamy Króla Artura i jego rycerzy Okrągłego Stołu. Znowu. Co takiego tkwi w legendach arturiańskich, że współczesna kultura regularnie do nich wraca?

Marcin Zwierzchowski
27.07.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną