Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Muzyka

Sonny z Luizjany, niezbyt u nas znany

Sonny z Luizjany, niezbyt u nas znany.

Myślę, że statystyczny słuchacz naszych czołowych muzycznych stacji radiowych, zapytany o Sonny’ego Landretha, lekko by się wybałuszył i poprosił o powtórzenie pytania. Prawdopodobnie rozpoznałby za to nazwiska kilku kolegów Sonny’ego, występujących na jego najnowszej płycie „From the Reach”. A są wśród nich tacy mistrzowie jak Robben Ford, Dr John, Mark Knopfler czy Eric Clapton.

Więc wyjaśniam – Landreth to doskonały amerykański bluesowy slide gitarzysta nagrywający od pierwszej połowy lat 90. minionego wieku. Ceniony w środowisku muzycznym, nigdy nie trafił do superligi gwiazd światowego show-biznesu, choć jako gitarzysta mógłby sporo nauczyć niejednego z wielkich. „From the Reach” to zestaw jedenastu kompozycji wirtuoza z Luizjany wykonanych w doborowym towarzystwie kolegów muzyków. Dużo współczesnego elektrycznego bluesa, mistrzowskie gitary i... cichutki żal, że Sonny, mając takich ludzi w studiu, uparł się, żeby wszystko samodzielnie zaśpiewać.
 

Sonny Landreth, From the Reach, Landfall, 2008 

  

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Czynsze grozy. Są takie bloki, które zamieniły się w miejsca walk. Podwyżki, straszenie sądem, finansowa panika

Wspólnoty mieszkaniowe zaczęły masowo powstawać w Polsce 30 lat temu. Były jak powiew wolności: małe środowiska rządzące się przejrzystymi, demokratycznymi zasadami. Dziś to tylko wspomnienie. Demokracja wynaturzona, zarząd jak dyktatura, kontroli państwa brak.

Marcin Kołodziejczyk
06.03.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną