Muzyka

Ute nie w swojej roli

Ute nie w swojej roli.

Kto zachwycony (na żywo lub radiowym) występem Ute Lemper na inauguracji krakowskiego festiwalu Sacrum Profanum z muzyką Kurta Weilla będzie się spodziewał podobnych klimatów na jej najnowszej płycie – „Between Yesterday and Tomorrow” – rozczaruje się. Wybitna artystka niemiecka, mieszkająca dziś w Nowym Jorku, zapragnęła doszlusować do tamtejszego świata pop. Sama napisała dziesięć piosenek, muzykę i teksty, nawiązując do swoich podróży po świecie – mówi, że jest to rodzaj diariusza.

Piosenki są zaaranżowane całkowicie popowo, zgodnie z konwencją, natomiast sama śpiewaczka autorka z tej konwencji wystaje. Nadal śpiewa z charakterystyczną manierą, wymarzoną do wykonywania piosenek Marleny Dietrich czy songów Weilla, ale w tym kontekście nieznośną, łącznie z silnym niemieckim akcentem. Można zrozumieć, że Lemper nie chce zostać zaszufladkowana, zwłaszcza jako imitatorka, bo tego chyba obawia się najbardziej, ale już na to za późno. Zwłaszcza że – jak znów mieliśmy możność ostatnio się przekonać – Weilla wciąż wykonuje kongenialnie.
 

Ute Lemper, Between Yesterday and Tomorrow, Edel 2008 

 

Reklama

Czytaj także

Kraj

Tata Maty

W przewrotnym sensie jest beneficjentem rządów PiS, gdyż będąc ich konsekwentnym krytykiem, stał się znaczącą osobistością życia publicznego. Niektórzy określają go mianem „opozycyjnego celebryty”, na co Marcin Matczak nieco się zżyma. Ale w sumie nieźle oddaje ono jego status.

Rafał Kalukin
18.10.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną