Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Muzyka

Warto poznać Daynę

Recenzja płyty: Dayna Kurtz, "Another Black Feather"

Czysty głos przypomina Ninę Simone.

Dzisiaj zacznę od nadrabiania zaległości. Dayna Kurtz to nazwisko mało jeszcze u nas znane. Kurtz jest już ozdobą nowojorskiej sceny muzycznej, a jej nagrania ukazują się od 2000 r. Zaległość wynika stąd, że płyta, którą chcę polecić, „Another Black Feather”, ukazała się w 2006 r. Cóż jednak znaczą daty wobec sztuki. Dayna Kurtz śpiewa poruszająco, a jej repertuar koncentruje się wokół piosenek poetyckich, smakujących trochę jazzem, trochę naszą „krainą łagodności”, ze szczyptą rocka.

Artystka w większości sama pisze swoje piosenki i naprawdę nie ma się czego wstydzić. Jej niezwykle czysty głos chwilami przypomina Ninę Simone, a czasem Joan Baez, ale w muzyce Dayny mniej jest folku niż u Joan. Warto poznać i polubić Daynę, a jak już to nastąpi, sięgnąć po którąś z jej wcześniejszych płyt, na przykład po „Postcards From Downtown” z 2002 r.

Dayna Kurtz, Another Black Feather, Kismet Records
 

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Każde „nie” to głos szatana. Przemoc księży egzorcystów wychodzi na światło dzienne

W czasie śledztwa zamiast skupić się na tym, że odebrano mi wolność i molestowano, zajmowano się udowodnieniem, czy umiem mówić po aramejsku. Gdyby zmienić słowa „oprawca ksiądz” na „oprawca mężczyzna”, optyka na to, co się stało, byłaby zupełnie inna – mówi Irena, egzorcyzmowana wbrew woli przez kilkunastu księży.

Agata Szczerbiak
13.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną