Muzyka

Blechacz pręży muskuły

Recenzja płyty: Rafał Blechacz, "Haydn, Beethoven, Mozart Sonatas"

Dźwięk masywny.

Druga płyta zwycięzcy ostatniego Konkursu Chopinowskiego i laureata Paszportu „Polityki”, nagrana w ramach kontraktu z prestiżową firmą Deutsche Grammophon, a zarazem pierwsza jego pokonkursowa płyta niechopinowska, zaskakuje. Najwidoczniej młody artysta chce odejść od wizerunku, jaki zwykło się już łączyć z jego osobą: delikatnego romantyka i subtelnego interpretatora impresjonizmu.

Jego interpretacja klasycznych sonat to trochę jakby prężenie muskułów: dźwięk masywny, tempa w skrajnych częściach czasem nawet nazbyt szybkie, choć przy tym technika nieskazitelna. To granie dalekie od tego, co zwykliśmy uważać za stylowość: Sonata Es-dur Haydna brzmi jak Beethoven, Mozart chwilami nawet brutalniej. Ale jest to konsekwentnie przeprowadzona koncepcja, która może przekonywać, choć bezwzględnego zachwytu nie budzi.
 

Rafał Blechacz, Haydn, Beethoven, Mozart Sonatas, Deutsche Grammophon 2008
 

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Olimpiada inna niż wszystkie

Potwierdza się reguła: drugi tydzień olimpijskiej rywalizacji jest dla Polaków bardziej udany niż pierwszy. Ale wiele wskazuje na to, że do niedużej średniej jedenastu medali z poprzednich igrzysk tym razem nie dociągniemy.

Marcin Piątek
03.08.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną