Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Muzyka

Voo Voo sauté

Recenzja płyty: Voo Voo, "Samo Voo Voo"

Warto posłuchać i pomyśleć.

Po dwóch latach od wydania ostatniej studyjnej płyty zespół Voo Voo w klasycznym składzie (Wojciech Waglewski, Mateusz Pospieszalski, Karim Martusewicz, Krzysztof Żyżelewicz) znów ma dla swoich fanów nowy album. „Samo Voo Voo”, czyli nie tylko bez dodatkowo zaproszonych gości, do czego w przypadku kapeli Waglewskiego zdążyliśmy się przyzwyczaić, ale też bez rozbudowanej aranżacji, odkrywania wcześniej nieodkrytych obszarów muzycznych i mieszania gatunków. Ci muzycy mogą zagrać wszystko i z każdym i zawsze będzie to ciekawe, ale tym razem pozostają przy surowym rock’n’rollu, subtelnie przełamanym tu i ówdzie klimatem bluesa i folku, czyli mamy to, co było na początku.

Ów powrót do korzeni nie jest bynajmniej dowodem wyczerpania, lecz pełnej dojrzałości. Rockowy żywioł, znany z pierwszych płyt zespołu, lekko przechodzi w balladowe nastroje – trochę nostalgiczne, trochę melancholijne, czasem oniryczne (vide: piosenka „Komboj”). Jest tu zarówno coś na kształt osobistego rozliczenia się z dotychczasową drogą twórczą, jak i przekonanie, że nie ma sensu ścigać się z modą. A piosenki są naprawdę dużej urody, choć ich teksty nie mają nic z naiwnego optymizmu. Warto posłuchać i pomyśleć...

Voo Voo, Samo Voo Voo, EMI
 

Reklama

Czytaj także

Rynek

Mieszkania: ani kupić, ani wynająć. Prawdziwy dramat, fałszywe recepty władzy

Załamanie na rynku nieruchomości to społeczny dramat. Idealny temat na kampanię wyborczą. Po klęsce Mieszkania Plus rząd obiecuje tańsze kredyty, zapowiada walkę z patodeweloperami i zagranicznymi funduszami, które wykupują całe bloki. I diagnozy są tu fałszywe, i recepty.

Cezary Kowanda
04.02.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną