Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Muzyka

Diabeł pod postacią króliczka

Trudno było się spodziewać, by Robert Wilson zrealizował „Fausta” Gounoda w Operze Narodowej wedle oczekiwań zarówno tradycyjnych operomanów, jak i wielbicieli tzw. teatru reżyserskiego. Nie wyczarował sali balowej ani gór Harzu, ale też nie przeniósł akcji do domu publicznego ani do hospicjum. Jest w miarę wierny treści: w I akcie zbudował ogromną bibliotekę Fausta, duszną jak więzienie; w ostatnim trójka głównych bohaterów w więzieniu się znajduje. Ale dużo więcej dosłowności nie ma.

Wilson narzeka, że zbyt gęsta akcja na scenie przeszkadza w słuchaniu muzyki – w jego spektaklu rzeczywiście muzyka (pod sprawną batutą Gabriela Chmury) jest na pierwszym planie, a gesty, sztywne i zrytualizowane, są szyderstwem zarówno z XIX-wiecznych konwenansów, jak i z odartej z metafizyki faustowskiej opowieści Gounoda. Czołowym szydercą jest Mefisto (świetny Vladimir Baykov) w aksamitnym stroju w kolorze burgunda, truchtający groteskowo po scenie i odsłaniający pod cylindrem różki w formie króliczych uszu. Znakomity głosowo jest też Artur Ruciński (Walenty), ładną barwą operuje Małgorzata (Anna Chierichetti), zawiódł nieco Faust (José Luis Sola).

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Już jedna trzecia Polaków to single. Związki wydają się dziś ciężką harówką, dane są zatrważające

Prof. Tomasz Szlendak o tym, że miłość i związki coraz częściej traktuje się jako ciężką pracę, a romantyczne uniesienia ciągle pozostają pożądane, ale nie są doświadczane.

Joanna Podgórska
06.01.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną