Recenzja płyty: Raphael Rogiński, Bach Bleach

Bach czy nie Bach?
Bach czy nie Bach?

Znana firma dystrybucyjna Multikulti z Poznania zajmuje się też produkcją. Wydała właśnie pierwszą płytę w serii Contemporary Classics, po której trudno przewidzieć, czy seria będzie dotyczyć muzyki takiej, jaką znamy np. z Warszawskich Jesieni, czy będą to raczej dzisiejsze spojrzenia na uznane dzieła klasyków, jak właśnie na tym krążku. Solowa płyta młodego gitarzysty, kompozytora i improwizatora Raphaela Rogińskiego, lidera projektów związanych z jazzowymi i jazzrockowymi spojrzeniami na tematy żydowskie (zespoły Cukunft i Shofar), dotyczy Bacha.

To on był jego pierwszą muzyczną miłością, poprzez niego, jak twierdzi, uczył się grać. Są to formy taneczne, części różnych suit. Są i nie są. Bo to jest, można powiedzieć, nie Bach, lecz Rogiński, a tańców w tym ani śladu. Nieregularne, zwolnione tempa, namysł nad każdą nutą, zaskakujące barwy dźwięku dzięki użyciu różnych sposobów preparacji gitary – ortodoksyjni miłośnicy Bacha oburzą się na taki pomysł. A jednocześnie jest w nim dziwny urok. To bardzo osobista płyta. 

Raphael Rogiński, Bach Bleach, Multikulti Project 2009 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną