Paszporty POLITYKI

Szczepan Twardoch

Literatura 2012. Nominowany Szczepan Twardoch

Szczepan Twardoch Szczepan Twardoch Magda Kryjak / Polityka
Za „Morfinę” - powieść wybitną. Na nudnym, szarym tle tożsamościowych dociekań polskiej literatury ostatnich lat ponura groteska Twardocha lśni niczym szlachetny kamień.
Szczepan Twardoch, „Morfina”materiały prasowe Szczepan Twardoch, „Morfina”

Szczepan Twardoch (ur. 1979) pisarz i publicysta. Felietonista Kawiarni Literackiej POLITYKI. Studiował socjologię i filozofię na Międzywydziałowych Indywidualnych Studiach Humanistycznych w Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Opublikował pięć powieści, m.in. „Wieczny Grunwald”, nagrodzony wyróżnieniem Nagrody Literackiej im. Józefa Mackiewicza, i kilka zbiorów opowiadań, ostatnio „Tak jest dobrze”, nominowane do Nagrody Literackiej Gdynia. Mieszka w Pilchowicach na Górnym Śląsku. Nominowany za powieść „Morfina” (Wydawnictwo Literackie).

*

Nominujacy o Szczepanie Twardochu:

Od ogłoszenia „Wiecznego Grunwaldu” (2010 r.), który był jego szóstym tomem prozy, pisarz znakomity. Ale na to, czego dokonał w tegorocznej „Morfinie”, po prostu brak słów. Dostaliśmy powieść (nie tylko w moim przekonaniu) wybitną – na swój sposób szalone, a nade wszystko niezwykle odważne studium męskiej słabości i płynnej tożsamości narodowej, osadzone w realiach pierwszego miesiąca niemieckiej okupacji. Czapki z głów!

Dariusz Nowacki

Na nudnym, szarym tle tożsamościowych dociekań polskiej literatury ostatnich lat ponura groteska Twardocha „Morfina” lśni niczym szlachetny kamień – jest w tej brawurowej historii o małym, rozchwianym człowieku wtłaczanym na siłę w role mężczyzny, bohatera, Polaka czy Niemca coś z Witkacego i Gombrowicza, ale też z Konwickiego z jego najlepszych lat.

Piotr Kofta

 

PRZECZYTAJ: Fragment książki „Morfina”


POWRÓT: Serwis Paszporty POLITYKI 2012

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kultura

Dlaczego książki dla młodzieży już nie uczą i nie wychowują

Ukazanie się „Księgi dla starych urwisów”, książki Krzysztofa Vargi o twórczości Edmunda Niziurskiego, to dobry powód, by zapytać, dlaczego nie ma już miejsca na literacki dydaktyzm.

Mirosław Pęczak
20.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną