Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Paszporty POLITYKI

Komediowe zapędy

Dawid Podsiadło o nowych pomysłach i bliskiej znajomości z publicznością

Dawid Podsiadło, wokalista, kompozytor i autor tekstów. Dawid Podsiadło, wokalista, kompozytor i autor tekstów. Leszek Zych / Polityka
Dziś mam wrażenie, że śpiewanie po angielsku to strata dobrych melodii – mówi o ewolucji swoich piosenek Dawid Podsiadło, laureat Paszportu POLITYKI w dziedzinie muzyki popularnej.
Polityka

BARTEK CHACIŃSKI: – Kiedy rozmawialiśmy po wydaniu twojej pierwszej płyty, powiedziałeś, że kontakt z publicznością masz ułatwiony, bo to „tak, jakbyś nawiązując kontakt z dziewczyną, z góry wiedział, że jest w tobie zakochana”. Czy po sześciu latach dalej tak na to patrzysz?
DAWID PODSIADŁO: – To się przeniosło na cały mój świat, widzę zazwyczaj życzliwy uśmiech zapraszający do interakcji. Wtedy mówiłem to z perspektywy pojedynczych sytuacji, kiedy ktoś mnie rozpoznaje na ulicy, no i z perspektywy sceny. Teraz to zalało prawie całą moją codzienność. Chociaż nie całkiem – ostatnio odwiedziłem znajomego, który mieszka w takim fancy miejscu, gdzie na dole siedzi konsjerż, który poprosił mnie o nazwisko. Podałem swoje, on obadał mnie wzrokiem i mówi: „Ale to pan jest tym sławnym muzykiem? Bo jakoś w telewizji pan inaczej wygląda”. Zwykle jednak czuję łatwiejszy próg wejścia w inne światy, bo na razie się chyba dobrze ludziom kojarzę.

Są jakieś minusy tej bliskiej znajomości z publicznością?
Bywa uciążliwa. Kiedy mogłem kontrolować bycie w centrum uwagi, na przykład w liceum, bardzo to lubiłem. Ale wtedy to ode mnie zależało, kiedy na to skupienie będę narażony. Teraz nie mam żadnej kontroli nad tym, czy ktoś mnie rozpozna czy nie, czy będzie chciał ode mnie zdjęcie czy podpis, czy będzie chciał mi opowiedzieć o swoich przeżyciach związanych z moją muzyką czy światem. Ostatnio rozmawiałem o tym ze swoim znajomym. Bo mam od jakiegoś czasu taką zasadę, że jeśli jestem na przykład na Open’erze, gdzie spotykam obcych ludzi, to zakładam, że na sto procent zapytań o wspólne zdjęcie odpowiadam nie. I ten znajomy mi uświadomił, że właśnie kiedy odmawiam, tworzy się dialog, bo ludzie tę odmowę komentują – choćby mówiąc, że rozumieją.

Polityka 9.2019 (3200) z dnia 26.02.2019; Kultura; s. 74
Oryginalny tytuł tekstu: "Komediowe zapędy"

Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Reklama