Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Seriale

Gdzie te emocje?

Recenzja serialu: „Konflikt: Bette i Joan”, reż. Ryan Murphy

Joan Crawford (Jessica Lange) i Bette Davis (Susan Sarandon) Joan Crawford (Jessica Lange) i Bette Davis (Susan Sarandon) Fox / materiały prasowe
Serial ogląda się bez wielkich emocji.

W ośmioodcinkowym serialu „Konflikt: Bette i Joan” Ryan Murphy przypomina znaną historię nieznoszących się gwiazd Hollywood Joan Crawford i Bette Davis podczas pracy na planie thrillera „Co się zdarzyło Baby Jane?” w 1962 r. W tym czasie obie najlepsze lata kariery miały za sobą, film powstał zresztą z inicjatywy Crawford i miał nie tylko przypomnieć starzejące się artystki publiczności, ale też oddalić od Crawford widmo bankructwa. „Konflikt” łączy dbałość o oddanie biograficznych faktów i realiów epoki, także w warstwie wizualnej – co było mocną stroną niedawnej, obsypanej nagrodami produkcji Ryana Murphy’ego „American Crime Story: Sprawa O.J. Simpsona” – z campowością, przerysowaniem i estetycznym rozbuchaniem charakterystycznych dla innych, głośnych seriali Murphy’ego: musicalowego „Glee” czy antologii horroru „American Horror Story”. Gorący odbiór serial odtwarzający proces O.J. Simpsona zawdzięczał tyleż świetnemu scenariuszowi, perfekcyjnemu aktorstwu, co wpisaniu we współczesny kontekst kolejnego rozdziału walk rasowych w USA. „Konflikt” – opowiadający o aktorkach (świetnie granych przez Jessicę Lange i Susan Sarandon) walczących o pozycję w patriarchalnym Hollywood, rozgrywanych przez reżysera, producenta i prasę, ale też potrafiących rozgrywać: siebie nawzajem i innych – ma być z kolei lustrem przystawionym dzisiejszemu, wciąż seksistowskiemu przemysłowi filmowemu. Jednak w sumie serial ogląda się bez wielkich emocji.

Konflikt: Bette i Joan, Fox, od 6 kwietnia

Polityka 16.2017 (3107) z dnia 18.04.2017; Afisz. Premiery; s. 65
Oryginalny tytuł tekstu: "Gdzie te emocje?"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Każde „nie” to głos szatana. Przemoc księży egzorcystów wychodzi na światło dzienne

W czasie śledztwa zamiast skupić się na tym, że odebrano mi wolność i molestowano, zajmowano się udowodnieniem, czy umiem mówić po aramejsku. Gdyby zmienić słowa „oprawca ksiądz” na „oprawca mężczyzna”, optyka na to, co się stało, byłaby zupełnie inna – mówi Irena, egzorcyzmowana wbrew woli przez kilkunastu księży.

Agata Szczerbiak
13.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną