Recenzja serialu: „Legendy”, scen. Neil Forsyth
Bywa schematycznie, patetycznie i na skróty, ale to wciąż produkcja z lokalnym kolorytem.
Bywa schematycznie, patetycznie i na skróty, ale to wciąż produkcja z lokalnym kolorytem.
Wydawnictwo Marvel co jakiś czas szuka sposobu na odświeżenie swojego uniwersum i proponuje czytelnikom alternatywne wersje przygód lubianych superherosów.
Króciutkie wstawki z przeszłości bohaterów są ciekawsze niż główny wątek.
„Półbrata” nie ogląda się łatwo, nawet mimo sporej dawki czarnego, brytyjskiego humoru, ale oglądać zdecydowanie warto.
Burmistrz musi stanąć do walki, co wymaga zmierzenia się ze swoimi lękami, wejścia w nieoczekiwane alianse. Oraz uwierzenia w duchy.
Dobrze przyjęty i nagrodzony Emmy pomysł sprzed trzech lat – opowieść o potężnych skutkach drobnego zajścia na parkingu wywołującego drogową złość i życiową batalię – przeobraził się w serialową antologię.
Serial swoje przesłanie ubiera w formę komediodramatu z ekscentryczną rodziną w centrum, a obsada jest gwiazdorska.
Taki jest ten serial: piękny, świetnie zagrany, prosty.
Nowy serial Taylora Sheridana toczy się na obrzeżach jego uniwersum „Yellowstone”.
Może to niesmak, jaki pozostał po ekranizacji „Pierwszego śniegu” z 2017 r. z Michaelem Fassbenderem w roli detektywa Harry’ego Hole’a spowodował, że tym razem Jo Nesbø nie oddał swojej powieści w obce ręce. Sam stanął za sterami serialowej adaptacji.
O niedoskonałych kobietach powstał serial doskonale nijaki.
Historia zapowiedzi ekranizacji wydawanych od 1990 r. bestsellerowych powieści Patricii Cornwell z lekarką medycyny sądowej Kay Scarpettą w centrum jest równie długa, jak sama, licząca już 29 pozycji, seria.
Ogląda się ten splot wątków i mieszankę tonów dramatycznych i komediowych z przyjemnością.
W wątku obyczajowym nie brak przejmujących i świetnie zagranych scen, dużo gorzej wypada część kryminalna.
Turecki serial na podstawie jednej z najważniejszych powieści Orhana Pamuka „Muzeum niewinności”, napisanej już po Nagrodzie Nobla, zapowiadał się nieźle.
Tematem nie są zepsute elity ani brudna polityka, lecz krwiożercze tabloidy.
Werbowanie agentów, zmiany tożsamości i pościgi, dorzucając przyjaźń i romanse.
Hit przełomu roku, jeden z tych seriali, które rozgrzewały (nomen omen) fora internetowe, wreszcie dociera do Polski.
Wiele produkcji spod znaku Marvel Cinematic Universe powstało z miłości do komiksów, tu dołącza miłość do kina nie tyle jako sztuki, ile fascynującej, choć niezmiennie trudnej branży.
Tajemnice i kłamstwa się piętrzą, alianse się tworzą i rozpadają, a gry w kotka i myszkę okazują się największą pasją wszystkich niemal bohaterów.