Seriale

Potworny potwór

Recenzja serialu: „Stranger Things 2”, reż. Matt i Ross Duffer

Utalentowane dzieciaki (od lewej): Gaten Matarazzo, Noah Schnapp, Caleb McLaughlin i Finn Wolfhard. Utalentowane dzieciaki (od lewej): Gaten Matarazzo, Noah Schnapp, Caleb McLaughlin i Finn Wolfhard. Netflix / materiały prasowe
Mniej jest tym razem nostalgii, a więcej akcji i emocji.

Jeden z równie wielkich, co niespodziewanych hitów zeszłego roku powraca. Drugi sezon jest kontynuacją wydarzeń z pierwszego, akcja dzieje się w 1984 r., niecały rok po tym, jak miasteczko Hawkins w Indianie zostało zaatakowane przez potworne coś i życie straciła niezapomniana Barb. Porwany wtedy przez Drugą Stronę Will Byers wciąż nie może się otrząsnąć z koszmaru, a jego wizje są przerażająco realne. Will, Jedenastka, Mike, Dustin i Lucas dorastają i wspomagani przez starsze rodzeństwo, rodziców Willa oraz kilku nowych bohaterów (w tym świetną rudą mistrzynię gier wideo zwaną MadMax) muszą stawić czoła zagrożeniu znacznie silniejszemu i większemu niż w części pierwszej. A po drodze to, co poprzednio, m.in. nastoletni trójkąt miłosny i Joyce Winony Ryder jako porywająca mieszanka histerii, oddania i zdecydowania.

Nowy sezon jest – nomen omen – mroczniejszy, wciąż jest tu dużo „Goonies”, ale twórcy silniej nawiązują do estetyki horroru (opętania i przejęcia), obrazy Drugiej Strony wyglądają świetnie, a potwory są naprawdę przerażające. Silną stroną pozostaje to, co zachwycało przed rokiem: perfekcyjna stylizacja na lata 80. wraz z zimną wojną i genialna gra dzieciaków. W tym sezonie największe pole do popisu dostaje Jedenastka (Millie Bobby Brown), która odbywa podróże w czasie i przestrzeni i staje się superbohaterką. Mniej jest tym razem (dość jednak sztucznej) nostalgii, a więcej akcji i emocji.

Stranger Things 2, autorstwa braci Dufferów, Netflix, 9 odcinków

Polityka 44.2017 (3134) z dnia 30.10.2017; Afisz. Premiery; s. 75
Oryginalny tytuł tekstu: "Potworny potwór"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Los bezpłodnych katolików: niech Bóg decyduje

Wierzą w Boga, dlatego nie decydują się na potępiane przez Kościół in vitro i inseminację. Niepłodni po katolicku.

Elżbieta Turlej
24.01.2013
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną